Turecki rynek transferowy zapłonął po tym, jak Beşiktaş oficjalnie skierował swój wzrok w stronę Serie A. Jak donoszą tamtejsze media, klub ze Stambułu podjął pierwsze konkretne kroki w celu pozyskania Matíasa Soulé z Romy. 23-letni Argentyńczyk, który ma za sobą solidny sezon na włoskich boiskach, stał się priorytetem dla „Czarnych Orłów” po tym, jak fiaskiem zakończyły się starania o sprowadzenie Mohameda Salaha. Choć Beşiktaş liczył na elastyczność rzymian, rzeczywistość okazała się dla nich brutalna.
Matías Soulé
Roma→Beşiktaş
Władze Romy błyskawicznie odrzuciły pierwszą propozycję Turków, która zakładała wypożyczenie zawodnika z opcją wykupu. Włoski klub nie jest zainteresowany półśrodkami i jasno określił swoje oczekiwania finansowe. O sprawie zrobiło się głośno za sprawą tamtejszych mediów, które informują, że rzymianie wycenili swojego skrzydłowego na 35 milionów euro. Co więcej, rzymski klub rozważa wyłącznie transfer definitywny, co stawia Beşiktaş w trudnym położeniu negocjacyjnym, biorąc pod uwagę ich pierwotne założenia budżetowe.
Mimo wysokich żądań finansowych, Beşiktaş nie rezygnuje całkowicie z walki o podpis Argentyńczyka, choć konkurencja nie śpi. Soulé, który w minionym sezonie Serie A rozegrał 33 spotkania i zdobył 6 bramek, znajduje się również w kręgu zainteresowań takich marek jak Milan, Fiorentina czy lokalny rywal Beşiktaşu – Fenerbahçe. Tureckie media sugerują, że kluczową rolę w przekonaniu piłkarza do przeprowadzki nad Bosfor może odegrać Vincenzo Italiano, który miał już odbyć wstępną rozmowę z zawodnikiem.
Obecna sytuacja kontraktowa i twarde stanowisko Romy sprawiają, że transfer Soulé staje się jedną z najbardziej skomplikowanych operacji tego lata w Turcji. Kwota 35 milionów euro stanowi barierę, której Beşiktaş bez sprzedaży innych kluczowych graczy może nie przeskoczyć. Argentyńczyk pozostaje łakomym kąskiem na rynku, a jego lewa noga i umiejętność gry na prawym skrzydle sprawiają, że Roma może pozwolić sobie na czekanie na ofertę, która w pełni zaspokoi ich oczekiwania finansowe.