Joan Laporta miażdżącą przewagą głosów wygrał wybory na prezydenta Barcelony, zostawiając Victora Fonta daleko w tyle. Na reakcję Javiera Tebasa nie trzeba było długo czekać. Szef LaLiga, znany z licznych spięć z katalońskim klubem, postanowił publicznie skomentować ten wynik w ironiczny sposób.
Tebas odniósł się do narracji kampanii wyborczej, w której Victor Font sugerował, że głosujący muszą wybrać między powrotem legend a obecnym układem sił. Szef ligi zażartował, że Barcelona postawiła na kontynuację, wybierając jego oraz Alejandro Echevarrię zamiast duetu Lionel Messi i Xavi. Choć ubrał to w formę żartu, jego słowa jasno pokazują, że nie zamierza odpuszczać klubowi w kwestiach regulaminowych i finansowych, które od lat są kością niezgody.
Twarde żądania finansowe wobec Laporty
Mimo sportowych sukcesów, takich jak mistrzostwo Hiszpanii czy Puchar Króla, sytuacja ekonomiczna klubu pozostaje napięta. Javier Tebas wezwał Laportę do natychmiastowego uporządkowania finansów i ścisłego przestrzegania zasad finansowego fair play. Szef LaLiga oczekuje, że liderzy tabeli wrócą do normalności, co jest niezbędne dla stabilności całych rozgrywek. Barcelona musi działać szybko, jeśli chce realnie myśleć o wzmocnieniach w nadchodzącym oknie transferowym bez dodatkowych ograniczeń.
Kluczowe dla przyszłości klubu będą najbliższe miesiące, gdy obowiązki prezydenta będzie pełnił Rafa Yuste. Głównym celem władz jest powrót do zasady 1:1 w przepisach LaLiga jeszcze przed lipcem. Osiągnięcie tego statusu pozwoliłoby Barcelonie na swobodniejsze wydawanie pieniędzy na nowych zawodników. Realizacja tego planu wymaga jednak spełnienia wielu rygorystycznych warunków finansowych, o co od dawna apeluje nieugięty w swoich decyzjach Javier Tebas.
