Ermedin Demirovic wyrasta na jednego z najciekawszych bohaterów letniego okna transferowego, choć jego najnowsze wypowiedzi rzucają zupełnie nowe światło na plotki łączące go z Premier League. Napastnik VfB Stuttgart, który ma za sobą niezwykle udany czas w Bundeslidze, odniósł się do spekulacji dotyczących rzekomych przenosin do Arsenalu lub Liverpoolu. Jak donoszą media, Bośniak nie gryzie się w język, gdy mowa o wielkich markach, ale jego priorytety wydają się obecnie osadzone w Niemczech.
Podczas obozu treningowego nad jeziorem Chiemsee, 28-letni snajper potwierdził swoje przywiązanie do obecnych barw. Demirovic zaznaczył, że po mistrzostwach świata jego nastawienie nie uległo zmianie i zamierza kontynuować karierę w Stuttgarcie. Klub, który przygotowuje się do powrotu do Ligi Mistrzów, widzi w nim kluczowy element ofensywy. W poprzednim sezonie zawodnik wykręcił imponujące liczby, notując 12 bramek i 3 asysty w zaledwie 25 występach, co przy ograniczonej liczbie minut czyni go niezwykle efektywnym graczem.
Marzenia o Emirates Stadium i Anfield
Mimo deklaracji o pozostaniu w Bundeslidze, Demirovic nie ukrywa fascynacji angielskimi gigantami. Jego słowa o Arsenalu i Liverpoolu padły jednak w kontekście nadchodzącej fazy ligowej Champions League, a nie chęci wymuszenia transferu. Napastnik przyznał, że chciałby zmierzyć się z tymi rywalami na ich terenie. „Szczególnie chciałbym zmierzyć się z Arsenalem i doświadczyć gry na Emirates Stadium” – przyznał otwarcie Demirovic. Dodał również, że nie odrzuciłby okazji do występu na Anfield, uznając starcie z Liverpoolem za niezwykle atrakcyjną perspektywę.
Sytuacja kadrowa Stuttgartu sprawia, że pozycja Bośniaka jest niepodważalna. Choć klub stara się pozyskać młodego Dženana Pejčinovicia z Wolfsburga, negocjacje utknęły w martwym punkcie. Bez nowego napastnika Demirovic pozostaje jedyną realną opcją w ataku na najwyższym poziomie. Losy jego marzeń o grze w Londynie czy Liverpoolu rozstrzygną się już 27 sierpnia podczas losowania par Ligi Mistrzów. Na ten moment kibice w Anglii muszą obejść się smakiem, bo snajper wybiera lojalność wobec niemieckiego pracodawcy.
