Xabi Alonso żałuje, że przyjął ofertę pracy w Realu Madryt. Hiszpański szkoleniowiec, który przejął stery po Carlo Ancelottim, opuścił klub za porozumieniem stron po porażce w finale Superpucharu Hiszpanii z Barceloną. Jak donoszą media, trener uważa teraz, że powrót na Santiago Bernabeu w 2025 roku był błędem.
Sytuacja w Madrycie jest dramatyczna i wykracza daleko poza wyniki sportowe. W tym tygodniu wewnątrz drużyny doszło do brutalnego starcia, w którym udział wzięli Aurelien Tchouameni oraz Fede Valverde. Konflikt był na tyle poważny, że Valverde musiał zostać hospitalizowany. To zdarzenie jest kulminacją napięć, które narastały w zespole od momentu styczniowego odejścia Alonso, dzieląc szatnię na dwa zwalczające się obozy.
Rozłam w szatni i niepewna przyszłość
Cadena SER informuje, że Alonso odrzucił wcześniej propozycje z Liverpoolu oraz Bayernu Monachium, czego teraz mocno żałuje. Jego zdaniem obecny kryzys w Realu Madryt potwierdza, że nie był to odpowiedni moment na objęcie stanowiska. Choć wygrał swoje pierwsze El Clasico 2:1, to późniejsze wydarzenia zniszczyły atmosferę w klubie. Część zawodników otwarcie manifestowała niezadowolenie z powodu rozstania z 44-letnim trenerem, podczas gdy inni przyjęli tę zmianę z ulgą.
Mimo fatalnych doświadczeń, Alonso już myśli o powrocie na ławkę trenerską w najbliższym oknie transferowym. Szansą dla Hiszpana może być sytuacja w Liverpoolu. Jeśli angielski klub zdecyduje się zakończyć współpracę z Arne Slotem, na Anfield zwolni się miejsce, które Alonso mógłby zająć już latem. Na ten moment jego powrót do Madrytu jest całkowicie wykluczony, a obie strony muszą poradzić sobie z konsekwencjami nieudanego projektu.
