Real Madryt oficjalnie rozpoczął proces wyborczy, co zapowiedział Florentino Perez podczas niespodziewanej konferencji prasowej. Rywale obecnego prezydenta otrzymali zaledwie dziewięć dni na przedstawienie swoich kandydatur. Perez rzucił wyzwanie każdemu, kto chce go odsunąć od władzy, deklarując jednocześnie, że opuści klub tylko w przypadku porażki w głosowaniu.
Klub ogłosił, że okres zgłaszania kandydatów trwa od 14 do 23 maja. Ta ostatnia data zbiega się z ostatnim domowym meczem sezonu przeciwko Athletic Club. Następnego dnia lista pretendentów zostanie sformalizowana. Jeśli pojawi się więcej niż jeden kandydat, wyznaczony zostanie termin głosowania. Warto przypomnieć, że w czterech poprzednich wyborach Perez startował bez żadnej konkurencji, co zapewniało mu pełną stabilność na stanowisku.
Walka o władzę w cieniu listu otwartego
Enrique Riquelme, postrzegany jako główny rywal Pereza, prosił o więcej czasu na przygotowanie kampanii. W liście otwartym opublikowanym w dzienniku Marca apelował o dialog i bardziej transparentny proces, który umożliwiłby realny udział członków klubu w decydowaniu o jego przyszłości. Riquelme podkreślał potrzebę uniknięcia podziałów i polaryzacji, wskazując jednocześnie na konieczność poprawy systemu głosowania korespondencyjnego oraz dostępu do informacji dla uprawnionych do głosowania.
Petycja Riquelme została zignorowana, a proces wyborczy ruszył zaledwie 14 godzin po publikacji jego listu. Biznesmen przyznał, że Real Madryt nie jest obecnie w najlepszej kondycji, ale musi teraz podjąć błyskawiczną decyzję. W ciągu najbliższych dni okaże się, czy podejmie wyzwanie rzucone przez Pereza, czy uzna, że narzucone tempo uniemożliwia stworzenie sensownego projektu. Czas ucieka, a termin zgłoszeń mija nieubłaganie.
