Julia Szeremeta znów znalazła się w centrum dyskusji o swojej sportowej przyszłości. W rozmowie w Kanale Sportowym Mateusz Borek ujawnił, że pięściarka jest namawiana do spróbowania sił w MMA. Sama zawodniczka nie pozostawiła jednak złudzeń, jaki jest jej obecny priorytet.
Po zdobyciu srebrnego medalu olimpijskiego w Paryżu w 2024 roku Szeremeta stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego boksu. Nic dziwnego, że zaczęły pojawiać się różne propozycje — także spoza klasycznego ringu. Wspomniano nawet o ofertach ze świata freak fightów.
Mateusz Borek przekazał, że trener Arbi Szamajew miał sugerować szybkie przejście do MMA. Chodziło o wykorzystanie popularności i wejście do oktagonu w momencie największego zainteresowania medialnego.
Szeremeta odpowiedziała jednak stanowczo. Jej celem pozostaje złoty medal olimpijski. Podkreśliła, że igrzyska są dla niej absolutnym numerem jeden i dopiero po nich będzie myśleć o kolejnym etapie kariery.
Tym etapem ma być zawodowy boks, a nie MMA. Zawodniczka przyznała, że chciałaby sprawdzić się w realiach profesjonalnego ringu i powalczyć o pas mistrzyni świata. Różnice między boksem olimpijskim a zawodowym traktuje jako nowe wyzwanie sportowe.
Choć nie wyklucza, że kiedyś spróbuje MMA „dla zajawki”, dziś jej droga jest jasno wytyczona. Najpierw olimpijskie złoto, potem zawodowstwo — oktagon musi jeszcze poczekać.
