Andrea Stella przyznał po testach w Bahrajnie, że Ferrari oraz Mercedes dysponują obecnie lepszym tempem wyścigowym niż McLaren. Włoch wskazuje te ekipy jako faworytów wczesnego układu sił.
Analiza symulacji wyścigowych przeprowadzonych w czwartek i piątek nie pozostawia złudzeń szefowi stajni z Woking. Charles Leclerc oraz Lewis Hamilton pokazali formę, która stawia ich byłego pracodawcę i obecnego giganta na szczycie listy pretendentów. Stella zauważył, że czasy kręcone przez Hamiltona i debiutującego Antonellego były wyraźnie lepsze od wyników Oscara Piastriego. Choć Red Bull również imponuje wydajnością silnika elektrycznego, to właśnie stajnia z Maranello stała się głównym tematem rozmów w padoku po przejechaniu największego dystansu.
Nowa era techniczna wymusza na kierowcach nietypowe zachowania, jak odpuszczanie gazu przed hamowaniem w kwalifikacjach czy odzyskiwanie energii w szybkich łukach. Stella podkreśla jednak, że mimo skomplikowanych systemów hybrydowych, w Melbourne wygra ten, kto zbuduje najbardziej wydajny aerodynamicznie bolid. McLaren apeluje jednocześnie do FIA o wprowadzenie trzech poprawek dotyczących bezpieczeństwa i widowiska przed startem sezonu. Inżynierowie muszą teraz znaleźć sposób na zniwelowanie straty do Ferrari, które zdaniem Stelli wygląda na wyjątkowo mocne i powtarzalne.
Mimo przewagi rywali, szef McLarena nie skreśla nikogo z wielkiej czwórki, zauważając, że Red Bull jest bardzo dobrze przygotowany do rywalizacji. Walka o zwycięstwo w Grand Prix Australii rozstrzygnie się między zespołami, które najlepiej połączą generowanie docisku z efektywnym zarządzaniem mocą jednostki spalinowej i elektrycznej. Kierowcy będą musieli zmienić swoje nawyki wyścigowe, by wycisnąć maksimum z nowych przepisów. Stella studzi jednak emocje i prosi o ostrożność w wyciąganiu ostatecznych wniosków, choć pierwsze wskazania są dla jego zespołu dość niepokojące.
