Bayer Leverkusen wyrasta na jednego z głównych faworytów w wyścigu o podpis Juliana Brandta, 29-letniego pomocnika Borussii Dortmund. Jak donoszą media, dyrektor generalny klubu Fernando Carro otwarcie przyznał, że chętnie powitałby zawodnika z powrotem w zespole mistrza Niemiec. Oficjalnie potwierdzono już, że Dortmund nie przedłuży wygasającej umowy ze swoim piłkarzem.
Sytuacja Brandta budzi ogromne emocje, ponieważ zawodnik opuścił Leverkusen w 2019 roku za 25 mln euro. Carro w rozmowie z DAZN przed meczem z Bayernem Monachium nie gryzł się w język i nazwał piłkarza postacią rewelacyjną. Zadeklarował pełne wsparcie dla dyrektora sportowego Simona Rolfesa, jeśli ten zdecyduje się na przeprowadzenie transferu. Brandt ma teraz przed sobą trudny wybór, bo interesują się nim także Arsenal i Barcelona.
Trudne lata w Dortmundzie i szansa na nowy początek
Pobyt Brandta w Borussii Dortmund przypominał sinusoidę. Gdy trafiał do zespołu Luciena Favre'a, był wyceniany na 50 mln euro i uchodził za największy talent w kraju. Przez siedem lat jego wartość rynkowa drastycznie spadła, osiągając w pewnym momencie poziom zaledwie 20 mln euro. Choć w ostatnich dwóch latach zdołał odbudować formę, ostatecznie nie znalazł uznania w oczach selekcjonera na Euro 2024 i zdobył z BVB tylko jeden Puchar Niemiec.
Dla 48-krotnego reprezentanta Niemiec powrót do Leverkusen może być kuszącą perspektywą, zwłaszcza po sukcesach drużyny pod wodzą Xabiego Alonso. Brandt z boku obserwował, jak jego były klub sięga po mistrzostwo Niemiec, podczas gdy on sam zmagał się z brakiem stabilizacji w Dortmundzie. Teraz ma okazję wrócić do miejsca, w którym zaczynał profesjonalną karierę, lub po raz pierwszy spróbować swoich sił w lidze zagranicznej.
