Hit transferowy w PGE Ekstralidze najpewniej nie dojdzie do skutku. Betard Sparta Wrocław jest już przekonana, że Bartosz Zmarzlik pozostanie w Orlen Oil Motorze Lublin i w sezonie 2027 nadal będzie startował w barwach aktualnych wicemistrzów Polski. Klub z Wrocławia nie zamierza dalej naciskać.
O możliwym przejściu mistrza świata do Sparty mówiło się od miesięcy. Dziś jednak wszystko wskazuje na to, że temat definitywnie wygasa.
Rozmowy były, porozumienia nie było
Pierwsze sygnały o zainteresowaniu pojawiły się przy okazji rundy Grand Prix na Stadionie Olimpijskim. Prezes Andrzej Rusko miał wtedy zakomunikować Zmarzlikowi chęć rozpoczęcia rozmów. Sam zawodnik nie zamykał drzwi, ale podkreślał, że do ewentualnych negocjacji może przystąpić dopiero na przełomie grudnia i stycznia.
W mediach pojawiały się informacje o rzekomym porozumieniu ze Spartą, jednak – jak ustalono – nigdy do niego nie doszło. W Lublinie od początku panowało przekonanie, że przy spełnieniu określonych warunków przedłużenie umowy nie będzie problemem.
Jednym z kluczowych tematów był stadion na sezon 2027, kiedy Motor będzie musiał opuścić Lublin. Priorytetem pozostaje Łódź i – według doniesień – w tej sprawie panuje coraz większy optymizm. To rozwiązanie ma również odpowiadać Zmarzlikowi, a rozmowy kontraktowe są na finiszu.
Sparta i tak wyszła na swoje
We Wrocławiu nie mają już złudzeń – Zmarzlik wkrótce ma podjąć ostateczną decyzję i związać się z Motorem na kolejne lata. Sparta nie planuje dalszych prób przekonywania najlepszego żużlowca świata do zmiany otoczenia.
Paradoksalnie całe zamieszanie przyniosło jednak wrocławianom konkretne korzyści. W klubie przyznaje się, że medialna burza wokół transferu pomogła w przyspieszeniu rozmów z Artiomem Łagutą.
Rosjanin wcześniej sugerował, że jego umowa obowiązuje tylko do końca sezonu 2026, co budziło niepokój kibiców. Gdy temat Zmarzlika nabrał rozpędu, negocjacje z Łagutą wyraźnie przyspieszyły i zakończyły się porozumieniem.
Nie wiadomo, czy była to świadoma taktyka Sparty, czy zbieg okoliczności. Jedno jest pewne – choć hit transferowy w PGE Ekstralidze nie dojdzie do skutku, wrocławski klub i tak ustabilizował sytuację wokół swojego lidera.
