Ponad połowa holenderskich kibiców deklaruje mniejsze zainteresowanie mistrzostwami świata 2026 z powodu sytuacji politycznej w Stanach Zjednoczonych i obecności prezydenta Donalda Trumpa. Takie wnioski płyną z badania przeprowadzonego przez Panel Inzicht na zlecenie dziennika Algemeen Dagblad.
Według sondażu 54 proc. fanów piłki nożnej w Holandii przyznało, że ich entuzjazm wobec turnieju został osłabiony przez polityczny kontekst związany z jednym z gospodarzy mundialu. Mistrzostwa świata odbędą się w USA, Kanadzie i Meksyku.
Z kolei badanie panelu opinii EenVandaag, obejmujące ponad 20 tys. respondentów, wykazało, że 10 proc. sympatyków reprezentacji Holandii planuje bojkot transmisji telewizyjnych z turnieju. Wśród najczęściej wskazywanych powodów wymieniano polityczne kontrowersje wokół imprezy oraz krytyczny stosunek do FIFA.
Część respondentów uważa, że mundial może zostać wykorzystany jako narzędzie budowania wizerunku przez Donalda Trumpa oraz prezydenta FIFA Gianniego Infantino. Krytycy porównują sytuację do mistrzostw świata w Katarze w 2022 roku, wskazując na coraz większe przenikanie się sportu i polityki.
Nie brakuje jednak głosów sprzeciwu wobec pomysłów bojkotu. Wielu kibiców podkreśla, że wydarzenia sportowe powinny być oceniane niezależnie od bieżącej sytuacji politycznej. Podobnego zdania jest pisarz i publicysta Simon Kuper, który w rozmowie z NPO Radio 1 stwierdził, że mundial należy przede wszystkim do kibiców, a nie do polityków czy działaczy FIFA.
– Mistrzostwa świata nie należą do Trumpa ani do Infantino. FIFA może organizować turniej i czerpać z niego zyski, ale mundial należy do nas wszystkich – powiedział Kuper.
Reprezentacja Holandii podczas MŚ 2026 wystąpi w grupie z Japonią, Szwecją i Tunezją. To właśnie do tej grupy mogła trafić reprezentacja Polski, gdyby pomyślnie przeszła baraże o awans na turniej.

