Pierre Gasly i zespół Alpine są o krok od odzyskania utraconego podium w Grand Prix Monako. Jak donoszą najnowsze raporty, FIA uznała wniosek o ponowne rozpatrzenie kar nałożonych na Francuza za dopuszczalny. Decyzja w tej sprawie ma zapaść już w piątek rano w Barcelonie.
Sprawa dotyczy dwóch kar za przekroczenie prędkości w alei serwisowej, które zepchnęły Gasly'ego z trzeciego na siódme miejsce. Alpine przedstawiło nowe dowody pochodzące bezpośrednio z danych Formula One Management. Wynika z nich jednoznacznie, że system pomiarowy używany podczas wyścigu był niedokładny i zawyżał prędkość bolidu Alpine. Podczas wideokonferencji z udziałem innych zespołów ustalono, że błąd techniczny mógł dotknąć większą liczbę kierowców, co stawia wyniki prestiżowego wyścigu pod znakiem zapytania.
Najtrudniejszy moment w karierze Gasly'ego
Dla francuskiego kierowcy utrata miejsca na podium w Monako była ogromnym ciosen emocjonalnym. Zamiast niego na legendarnym podium świętował Isack Hadjar z Red Bulla. Gasly nie ukrywa, że ostatnie dni były dla niego wyjątkowo ciężkie, a walka o sprawiedliwość wymagała zaangażowania prawników i szczegółowej analizy danych. Zespół wykonał tytaniczną pracę, aby udowodnić, że ich zawodnik nie złamał przepisów, lecz padł ofiarą awarii aparatury pomiarowej.
Kierowca Alpine stara się zachować spokój przed ostatecznym werdyktem, choć przyznaje, że wydarzenia z Monako mocno go dotknęły. „Myślę, że uczciwie będzie powiedzieć, że był to najtrudniejszy dzień, jaki kiedykolwiek miałem w F1 i w mojej karierze sportowej” – wyznał Pierre Gasly. Zawodnik dodał, że jest dumny z występu zespołu i stara się skupić na kolejnym starcie, czekając jednocześnie na oficjalne potwierdzenie naprawienia błędu przez sędziów FIA.
