Barcelona urządziła sobie prawdziwy festiwal strzelecki w środowy wieczór. Drużyna ze stolicy Katalonii pokonała Newcastle United aż 7:2 w rewanżowym starciu 1/8 finału Ligi Mistrzów, pieczętując awans wynikiem 9:3 w dwumeczu.
Robert Lewandowski wyrósł na jedną z najjaśniejszych postaci tego widowiska. Polski napastnik dwukrotnie wpisał się na listę strzelców w drugiej połowie, czym ostatecznie odebrał rywalom nadzieję na korzystny rezultat. Po zakończeniu spotkania kapitan reprezentacji Polski przyznał, że czuje ogromną dumę z siebie oraz całego zespołu. Lewandowski zauważył, że choć drużynie zdarzyły się błędy w defensywie, to zdobycie siedmiu bramek w jednym meczu jest powodem do wielkiego zadowolenia.
Problemy w pierwszej połowie i reakcja Flicka
Mimo wysokiego zwycięstwa, początek meczu nie był wolny od nerwowości. Gerard Martin zwrócił uwagę na dwa błędy z pierwszej części gry, które kosztowały zespół utratę goli i wprowadziły niepewność w poczynania gospodarzy. Obrońca przyznał, że wpłynęło to negatywnie na rytm gry Barcelony. Sytuacja zmieniła się po przerwie, gdy zawodnicy wyszli na murawę z nową energią. Martin podkreślił, że gra przed własną publicznością zmusiła ich do odważniejszego ataku, co pozwoliło znaleźć wolne przestrzenie i wykreować liczne okazje bramkowe.
Emocji nie krył również młody Marc Bernal, który zdobył drugą bramkę dla Barcelony. Dla wychowanka klubu trafienie na Spotify Camp Nou w rozgrywkach Ligi Mistrzów jest spełnieniem dziecięcych marzeń. Bernal zdradził, że w przerwie trener Hansi Flick nakazał piłkarzom pokazać osobowość i przejąć pełną kontrolę nad piłką. Plan szkoleniowca zadziałał bezbłędnie, ponieważ po zmianie stron Newcastle United zupełnie się pogubiło i nie potrafiło przeciwstawić się rozpędzonej maszynie z Katalonii.
