Sevilla pokonała Getafe 1:0 w meczu pełnym nerwowości i chaosu. Zwycięstwo daje drużynie z Sewilli awans na 11. miejsce w tabeli LaLiga i bezcenny spokój przed nadchodzącymi derbami.
Spotkanie od początku nie zachwycało poziomem, bo obie ekipy skupiły się na defensywie. Przełom nastąpił w 26. minucie, gdy kapitan gospodarzy Dakonam Djene brutalnie zaatakował Gabriela Suazo. Sędzia nie miał wątpliwości i pokazał mu czerwoną kartkę. Mimo gry w przewadze Sevilla długo nie potrafiła sforsować muru Getafe. Dopiero wejście Chidery Ejuke i Adnana Januzaja po przerwie ożywiło poczynania gości, którzy zaczęli częściej gościć w polu karnym rywali, choć ich gra wciąż była rwana i mało płynna.
Decydujący cios padł w 65. minucie po składnej akcji prawą stroną boiska. Akor Adams przytomnie zastawił się w szesnastce i idealnie wyłożył piłkę nadbiegającemu Djibrilowi Sowowi. Szwajcarski pomocnik precyzyjnym, niskim strzałem w prawy róg bramki pokonał bramkarza Getafe. Gospodarze, mimo gry w dziesiątkę, próbowali odpowiedzieć w końcówce. Martin Satriano zmusił Odysseasa Vlachodimosa do trudnej interwencji, ale osłabione Getafe nie miało już sił, by doprowadzić do wyrównania i uniknąć porażki na własnym stadionie.
Dla Sevilli to dopiero drugie zwycięstwo w 2026 roku, które pozwala odskoczyć od strefy spadkowej na pięć punktów. Trener Matias Almeyda, mimo zawieszenia, może odetchnąć, bo jego zespół przeskoczył Getafe w ligowej hierarchii. Jose Bordalas ma prawo czuć niedosyt, bo jego piłkarze nawet w osłabieniu nie odstawali od rywali. Ostatecznie o wyniku przesądził brak doświadczenia Djene i jedna skuteczna akcja Sowa, która uciszyła trybuny i zakończyła fatalną serię gości w meczach wyjazdowych.
