Jose Mourinho wyrasta na jednego z głównych kandydatów do zastąpienia Alvaro Arbeloi na ławce trenerskiej Realu Madryt. Portugalczyk, który obecnie prowadzi Benfikę, po raz kolejny jest łączony z powrotem do stolicy Hiszpanii. Media donoszą, że szkoleniowiec został już zaoferowany ekipie Los Blancos.
Obecna sytuacja Mourinho w Lizbonie jest niejednoznaczna. Pytany przez dziennikarza RTP o swoją przyszłość w Benfice, trener odpowiedział wymijająco, dopytując reportera, czy ten może zagwarantować swoją obecność w redakcji za rok. Choć oficjalnie planuje kolejny sezon na Estadio da Luz i zapowiada walkę o mistrzostwo, jego kontrakt wygasa za rok. Prezydent Rui Costa wstrzymuje się z nową umową, czekając na rozwój wydarzeń, zwłaszcza że Benfica zajmuje obecnie trzecie miejsce w tabeli za Porto i Sportingiem.
Specjalna klauzula i sentyment Florentino Pereza
Kluczowym elementem układanki jest zapis w umowie Mourinho. Klauzula pozwalająca mu na darmowe odejście do Realu Madryt wygasa dziesięć dni po ostatnim meczu sezonu, czyli prawdopodobnie 26 maja. Nawet po tym terminie ewentualne odszkodowanie dla portugalskiego klubu ma mieć charakter symboliczny. Dziennik AS zapewnia, że Mourinho bardzo chce wrócić do hiszpańskiego futbolu i jeśli tylko otrzyma sygnał z Madrytu, natychmiast skorzysta z tej szansy.
Mimo że Florentino Perez darzy Mourinho szczególnym uczuciem, powrót Portugalczyka wiąże się z dużym ryzykiem. Wizerunek trenera ucierpiał po incydencie związanym z rzekomym rasistowskim atakiem Gianluci Prestianniego na Viniciusa Juniora podczas barażów Ligi Mistrzów. Sposób, w jaki Mourinho zareagował na tę sytuację, nie spodobał się większości zawodników w szatni Realu Madryt. Władze klubu stoją przed trudnym wyborem, wiedząc, że zatrudnienie Portugalczyka wywoła ogromne emocje.
