Jose Mourinho wyrasta na głównego faworyta Florentino Pereza w wyścigu o fotel trenera Realu Madryt. Portugalczyk ma zastąpić Alvaro Arbeloę, choć media łączą z tym stanowiskiem także Massimiliano Allegriego, Mauricio Pochettino oraz Unaia Emery'ego. Obecny szkoleniowiec Benfiki postanowił publicznie odnieść się do spekulacji łączących go z powrotem do stolicy Hiszpanii.
Nikt z Realu Madryt ze mną nie rozmawiał, mogę to zagwarantować. Jestem w futbolu od zbyt wielu lat, podobnie jak wy w dziennikarstwie, i jesteśmy przyzwyczajeni do takich rzeczy, ale ze strony Realu nie ma nic. Takimi słowami Mourinho uciął pytania dziennikarzy podczas piątkowej konferencji prasowej. Trener podkreślił, że ma jeszcze rok kontraktu z Benfiką i na tym kończą się fakty dotyczące jego najbliższej przyszłości zawodowej.
Prezydent chce powrotu, ale szatnia stawia opór
Florentino Perez jest główną siłą napędową stojącą za pomysłem ponownego zatrudnienia Portugalczyka. Nazwisko Mourinho trafiło do prasy, aby sprawdzić reakcję opinii publicznej na ten ruch. Obaj panowie zachowali bliskie relacje po pierwszej kadencji trenera w latach 2009-2013. Mimo poparcia prezydenta, kandydatura budzi kontrowersje wewnątrz klubu. Szatnia Realu Madryt nie jest entuzjastycznie nastawiona do tego pomysłu, co ma związek z wcześniejszymi incydentami.
Jednym z głównych znaków zapytania pozostaje reakcja Mourinho na rasistowski incydent z udziałem Viniciusa Juniora, do którego doszło w tym sezonie na Estadio da Luz. Choć kandydatura Jurgena Kloppa została ponownie odrzucona w tym tygodniu, Real Madryt wciąż nie wskazał jasnego następcy Arbeloi. Mourinho pozostaje jedną z opcji na liście Pereza, mimo że sam zainteresowany konsekwentnie zaprzecza jakimkolwiek kontaktom z biurami na Santiago Bernabeu.
