Tegoroczny Wimbledon wywrócił hierarchię kobiecego tenisa do góry nogami. Po sensacyjnych porażkach Igi Świątek, Aryny Sabalenki oraz Eleny Rybakiny, które pożegnały się z turniejem przed decydującą fazą, w rankingu WTA dochodzi do ogromnych przetasowań. Polska tenisistka, która przed startem zmagań zajmowała trzecią lokatę, w zestawieniu „live” spadła już na siódme miejsce.
W samym sercu walki o tron pozostaje Coco Gauff. Amerykanka po zwycięstwie nad Jessicą Pegulą awansowała do półfinału, co już teraz wywindowało ją na czwartą pozycję w rankingu. Gauff ma realną szansę na powrót na trzecie miejsce, które ostatnio zajmowała w kwietniu, jednak warunek jest jeden: musi sięgnąć po końcowy triumf w Londynie. Tenisistka z USA przyznaje, że sama jest zaskoczona swoją dyspozycją na trawie po słabszych występach w poprzednich latach.
„Gdybyś powiedział mi, że będę w półfinale tego turnieju, odpowiedziałabym: zabawny jesteś. Szczególnie po meczu w Berlinie czy zeszłorocznym występie tutaj, gdy przez dwa lata nic nie wygrywałam na tej nawierzchni” – przyznała szczerze Gauff po wygranej 4-6, 6-3, 6-3. Amerykanka podkreśliła, że mimo szacunku do stylu gry Peguli, to pewność siebie pozwoliła jej przetrwać serię trudnych, trzysetowych pojedynków w drodze do najlepszej czwórki turnieju.
Historyczny sukces Muchovej i walka o czołową dziesiątkę
Na drodze Gauff stanie Karolina Muchova, która po wyeliminowaniu Naomi Osaki notuje życiowy sukces. Czeszka awansowała o trzy lokaty na rekordowe szóste miejsce, a w przypadku zdobycia tytułu może wskoczyć nawet na czwartą pozycję. Muchova potwierdza znakomitą formę, którą zasygnalizowała już wygraną w Bad Homburg tuż przed Wimbledonem. Rywalizacja o wejście do elity wciąż trwa, a szansę na debiut w top 10 mają także Marta Kostyuk oraz Linda Noskova.
