Novak Djoković sensacyjnie pożegnał się z turniejem ATP Masters 1000 w Rzymie już po swoim pierwszym występie. Legendarny tenisista uległ sklasyfikowanemu na 79. miejscu w rankingu Dino Prizmiciowi 6:2, 2:6, 4:6. To historyczna porażka, ponieważ Serb nigdy wcześniej w swoich osiemnastu poprzednich startach na Foro Italico nie odpadł na tak wczesnym etapie rywalizacji.
Porażka z niżej notowanym rywalem wywołała lawinę pytań o dyspozycję 24-krotnego triumfatora turniejów wielkoszlemowych. Djoković wrócił do gry po przerwie spowodowanej kontuzją prawego barku, która wykluczyła go z turniejów w Miami, Monte Carlo oraz Madrycie. Zawodnik przyznał po meczu, że od dwóch i pół roku zmaga się z nieustannymi problemami fizycznymi podczas przygotowań do startów, co określił mianem swojej nowej rzeczywistości. Serb nie ukrywa frustracji, ale podkreśla, że decyzja o grze w takich warunkach należy do niego.
Sytuacja Novaka Djokovicia w rankingu ATP
Mimo niespodziewanego wyniku w stolicy Włoch, pozycja Serba w światowym zestawieniu nie uległa drastycznej zmianie. Przed rozpoczęciem zmagań w Rzymie Djoković zajmował czwarte miejsce z dorobkiem 4700 punktów. Ponieważ w poprzednim sezonie nie startował w tym turnieju, nie musiał bronić żadnych punktów. Dzięki występowi w drugiej rundzie dopisał do swojego konta 10 punktów, co daje mu łącznie 4710 punktów i pozwala zachować czwartą lokatę w rankingu ATP Live.
38-letni tenisista z niepokojem patrzy w stronę nadchodzącego Roland Garros. Choć ocenił, że w pierwszym i trzecim secie meczu z Prizmiciem nie grał źle, to jego samopoczucie na korcie w drugiej partii było znacznie gorsze. Djoković zaznaczył, że trenuje tak ciężko, jak tylko pozwala mu na to organizm, jednak wydarzenia meczowe stają się dla niego coraz bardziej nieprzewidywalne. Teraz kluczowe jest pytanie, czy zdoła zbudować odpowiednią formę fizyczną przed startem w Paryżu.
