Słowenia sprawiła ogromną niespodziankę w Lidze Narodów, pokonując broniącą tytułu i zajmującą pierwsze miejsce w światowym rankingu Polskę. Po dramatycznym, pięciosetowym boju lepsi okazali się rywale, którzy przetrwali ponad dwie godziny morderczej walki na parkiecie.
Głównym architektem tego sukcesu był 21-letni atakujący Nik Mujanović. Młody zawodnik rozegrał spotkanie, które przejdzie do historii jego występów w kadrze, zdobywając niewiarygodne 37 punktów. To właśnie on wziął na siebie odpowiedzialność w najbardziej krytycznym momencie tie-breaka. Mujanović zakończył to spotkanie sprytnym, krótkim serwisem, który kompletnie zaskoczył polską defensywę i przypieczętował zwycięstwo Słowenii w piątym secie. Polacy nie potrafili znaleźć recepty na tak dysponowanego lidera przeciwników.
Niewiarygodny powrót Słoweńców w tie-breaku
Przebieg decydującej partii był prawdziwym rollercoasterem emocji dla kibiców obu drużyn. Słowenia potrafiła podnieść się z kolan, mimo że przegrywała już 0-4 na starcie tie-breaka. Rywale wykazali się ogromną odpornością psychiczną, broniąc po drodze kilka piłek meczowych. W polskim zespole najskuteczniejsi byli Bartosz Gomułka oraz Bartosz Firszt, którzy zapisali na swoim koncie po 19 punktów, a Szymon Jakubiszak dołożył 18 oczek. To jednak nie wystarczyło, by zatrzymać rozpędzonych Słoweńców dominujących w ataku.
Statystyki jasno pokazują, że Słowenia przewyższyła Polskę skutecznością w ofensywie. Oprócz Mujanovicia, solidne wsparcie zapewnili Klemen Šen z 16 punktami oraz Jan Kozamernik i Rok Bračko, którzy zdobyli odpowiednio 12 i 11 oczek. Mecz zakończył się wynikiem 3-2 dla Słowenii, a poszczególne sety (27-25, 23-25, 26-24, 21-25, 19-17) potwierdzają, jak wyrównane i zacięte było to widowisko. Polska, mimo statusu faworyta, musiała uznać wyższość przeciwnika, który lepiej wytrzymał wojnę nerwów w końcówce.
