Andy Roddick w mocnych słowach ocenił obecną sytuację w męskim tenisie. Amerykanin nazwał osiągnięcia Jannika Sinnera i Carlosa Alcaraza na wszystkich nawierzchniach mianem absurdalnych. Według byłego lidera rankingu ATP młodzi zawodnicy robią rzeczy, które wykraczały poza zasięg nawet tak wielkich mistrzów jak Pete Sampras.
Hiszpan i Włoch zdominowali ostatnie 28 miesięcy, wygrywając dziewięć kolejnych turniejów wielkoszlemowych oraz większość imprez rangi Masters 1000. W ostatnim finale w Monte Carlo Sinner pokonał Alcaraza 7:6, 6:3, dzięki czemu odzyskał fotel lidera rankingu. Roddick zauważa, że obaj gracze wznieśli oczekiwania na poziom, któremu niemal nie da się sprostać, wygrywając seryjnie niezależnie od rodzaju kortu, co w przeszłości nie było normą.
Sampras miewał dziwne porażki, oni nie znają litości
Roddick przypomniał, że Pete Sampras, mimo zdobycia 14 szlemów, potrafił odpadać w trzeciej rundzie Rolanda Garrosa i nigdy nie zagrał w finale w Paryżu. Tymczasem Alcaraz w styczniu został najmłodszym zdobywcą kompletu czterech tytułów wielkoszlemowych. Sinnerowi do tego osiągnięcia brakuje już tylko triumfu we Francji, od którego w 2025 roku dzielił go zaledwie jeden punkt. Amerykanin podkreśla, że dzisiejsze standardy są bezlitosne dla każdego potknięcia faworytów.
W poprzednim sezonie duet ten zmierzył się w finałach French Open, Wimbledonu oraz US Open. To wyczyn, którego nie zdołali dokonać nawet Rafael Nadal, Roger Federer i Novak Djokovic w swoich najlepszych latach. Roddick przyznaje, że Sinner rozwiał wszelkie wątpliwości dotyczące gry na mączce czy trawie. Włoch wygrywa niemal wszystko, a każda jego rzadka porażka, jak ta na Bliskim Wschodzie, wywołuje u kibiców i ekspertów ogromne zdziwienie.
