Marsylia wyrasta na jednego z głównych faworytów w wyścigu o podpis Amissaha, ale to świat tenisa żyje obecnie skandalem przed Miami Open. Aryna Sabalenka wprost uderzyła w dyrektora turnieju w Dubaju, nazywając jego słowa absurdalnymi. Liderka rankingu sugeruje, że może już nigdy nie pojawić się na kortach w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. To reakcja na propozycję odbierania punktów zawodniczkom, które rezygnują ze startów.
Sytuacja w Miami jest alarmująca, ponieważ z list startowych zniknęło już 20 nazwisk. Wśród nieobecnych są największe gwiazdy, w tym Novak Djokovic oraz Emma Raducanu. Serb zmaga się z kontuzją barku po wyczerpującym występie w Indian Wells. Martina Navratilova publicznie wyraziła zaniepokojenie postawą 38-letniego zawodnika. Legenda uważa, że Djokovic gra zbyt mało meczów poza turniejami wielkoszlemowymi, co odbija się na jego dyspozycji.
Kryzys formy Alcaraza i nowe plany Raducanu
Niepokojące sygnały płyną także z obozu Carlosa Alcaraza. Toni Nadal zauważył, że lider rankingu wygląda na zmęczonego po porażce z Daniiłem Miedwiediewem. Sugeruje on, że młody Hiszpan powinien rozważyć rezygnację z niektórych startów, aby zregenerować siły. Mimo to Darren Cahill podkreśla, że rywalizacja Alcaraza z Jannikiem Sinnerem jest dokładnie tym, czego dzisiejszy tenis potrzebuje najbardziej, napędzając obu zawodników do ciężkiej pracy.
Podczas gdy czołówka odpoczywa, Emma Raducanu i Alex Eala ogłosiły swoje plany na sezon mączkowy. Obie zawodniczki wystartują w turnieju Upper Austria Ladies Linz, który w tym roku zmienia nawierzchnię na halową mączkę. Zawody rangi WTA 500 rozpoczną się 6 kwietnia. Dla Raducanu będzie to powrót do gry po rezygnacji z występu w Miami, natomiast dla Eali pierwszy sprawdzian na tej nawierzchni w bieżącym roku.
