Aryna Sabalenka przed China Open przekonuje, że znów czuje się zdrowsza i silniejsza, a po US Open odzyskała radość z gry. W Pekinie może powalczyć o tytuł, choć sezon 2026 nie przyniósł jej jeszcze zwycięstwa w turnieju wielkoszlemowym. Po raz pierwszy od 2022 roku nie wygrała żadnego z czterech najważniejszych turniejów.
Białorusinka straciła pozycję liderki rankingu WTA na rzecz Eleny Rybakiny, kończąc serię 107 tygodni na szczycie. Jej najlepszym momentem w tym sezonie było zdobycie Sunshine Double, czyli zwycięstwa w Indian Wells i Miami. Sabalenka przyznała, że środkowa część roku nie poszła po jej myśli i zmagała się z różnymi problemami. „Na US Open zaczęłam znów czerpać radość z tenisa, bo byłam zdrowa psychicznie i fizycznie. Teraz czuję się świeższa” — powiedziała. Dodała, że odzyskała właściwe nastawienie i poczuła się lepiej fizycznie. „Szczerze mówiąc, jestem naprawdę podekscytowana, że zagram w ostatnich, nie wiem, może trzech turniejach w tym roku. Nie mogę się doczekać kolejnych meczów i tego, by grać po swojemu” — mówiła.
Wielkoszlemowe występy Sabalenki mimo wszystko były udane: dotarła do finałów Australian Open i US Open, a na Roland Garros odpadła w ćwierćfinale. W Nowym Jorku dotarła do decydującego starcia, tracąc tylko jednego seta w sześciu spotkaniach, ale finał przegrała z Rybakiną. W China Open jeszcze nie triumfowała. W poprzednim występie, w 2024 roku, w ćwierćfinale zatrzymała ją Karolina Muchova. Pekińska impreza jest przedostatnim turniejem rangi Masters w kalendarzu cyklu w 2026 roku.
Po turnieju w Pekinie w kalendarzu Sabalenki pozostaną Wuhan Open i WTA Finals. Jeśli wygrałaby wszystkie trzy imprezy, zakończyłaby rok z czterema zwycięstwami w turniejach rangi Masters oraz triumfem w WTA Finals, turnieju nazywanym przez wielu piątym nieoficjalnym Wielkim Szlemem. Zadanie będzie trudne, bo mocną formę w ostatnich miesiącach pokazały także Rybakina i Coco Gauff.
