Nieudany początek mistrzostw świata 2026 w wykonaniu reprezentacji Republiki Południowej Afryki odbił się szerokim echem w kraju. Po porażce w meczu otwarcia turnieju głos zabrał przedstawiciel tamtejszego rządu.
Bafana Bafana przegrali z Meksykiem 0:2 w pierwszym meczu grupy A. Sytuację zespołu dodatkowo skomplikowały dwie czerwone kartki, które oznaczają osłabienia przed następnym występem na mundialu.
– Republika Południowej Afryki nadal jest dumna z Bafana Bafana i wierzy w ich zdolność do powrotu na właściwe tory – powiedział zastępca rzecznika rządu William Baloyi.
Już w pierwszej połowie z boiska usunięty został Siphephelo Sithole, a po przerwie czerwoną kartkę obejrzał także Themba Zwane. Obaj piłkarze nie wystąpią w kolejnym spotkaniu z Czechami, zaplanowanym na 18 czerwca.
Po meczu trener Hugo Broos przyznał, że dla części zawodników występ na mundialu mógł okazać się dużym wyzwaniem.
– Nie sądzę, żeby chodziło o spadek jakości moich piłkarzy. Po prostu poziom jest tutaj znacznie wyższy. Gramy na mistrzostwach świata przeciwko dobrej drużynie. W ofensywie musimy być skuteczniejsi, bo zabrakło odpowiednich podań i ruchu zawodników – ocenił szkoleniowiec.
Belg odniósł się również do decyzji sędziego. Pierwszą czerwoną kartkę dla Sithole uznał za słuszną, natomiast przy drugim wykluczeniu miał więcej zastrzeżeń.
– Zawodnik Meksyku blokował mojego piłkarza, ale taka była decyzja arbitra i musimy ją zaakceptować. To była dość łagodna sytuacja na czerwoną kartkę – stwierdził.
Mimo nieudanego startu Broos nie traci wiary w awans swojej drużyny do fazy pucharowej.
– Mamy dwóch zawieszonych zawodników, ale wciąż dysponujemy innymi piłkarzami. Jeśli pokażemy tę samą mentalność i podobny sposób gry, możemy osiągnąć dobre wyniki w dwóch pozostałych meczach – dodał.
Przed reprezentacją RPA jeszcze spotkania z Czechami i Koreą Południową. Komplet zwycięstw w tych meczach zapewniłby jej awans do kolejnej rundy mistrzostw świata. Ewentualna porażka z Czechami znacząco skomplikowałaby jednak sytuację zespołu.

