Kyle Edmund wywołał burzę podczas relacji z Wimbledonu, proponując natychmiastowe usunięcie przedmeczowej rozgrzewki. Były lider brytyjskiego tenisa chce, aby zawodnicy rozpoczynali grę tuż po wejściu na kort.
Pomysł Edmunda zakłada rezygnację z tradycyjnych pięciu minut na rozruch, co ma poprawić dynamikę widowiska. Brytyjczyk zauważył, że inne dyscypliny sportu radzą sobie bez takich wstępów i chciałby, aby po losowaniu stron od razu następował pierwszy serwis. Podobne zdanie od lat prezentują inne legendy, w tym John McEnroe oraz Andy Murray. Ten ostatni przyznał, że choć zmiana utrudniłaby logistykę przygotowań, chętnie zrezygnowałby z tego elementu na rzecz intensywności.
Alcaraz staje w obronie tradycji
Zupełnie inne zdanie ma Carlos Alcaraz, który już w przeszłości musiał mierzyć się z testowaniem takich rozwiązań. Podczas turnieju NextGen Finals w 2021 roku Hiszpan nie krył irytacji, gdy czas na przygotowanie skrócono do zaledwie minuty. Obecny wicelider rankingu ATP uważa, że taki pośpiech uniemożliwia odpowiednie wejście w mecz i negatywnie wpływa na jakość gry, co może zniechęcić kibiców do oglądania tenisa.
Hiszpański tenisista jasno określił swoje stanowisko w tej sprawie, podkreślając wagę pełnego przygotowania. „W ciągu minuty nie masz czasu na nic. Uważam, że zawodnik potrzebuje czterech minut, aby przećwiczyć forhend, bekhend, woleja, serwis i smecz, by zacząć mecz w najlepszy możliwy sposób” – ocenił Carlos Alcaraz. Mimo tych zastrzeżeń, to właśnie on triumfował w turnieju, w którym testowano te kontrowersyjne przepisy, pokonując w finale Sebastiana Kordę.
