Marsylia wyrasta na jednego z głównych graczy, którzy chcą odmienić układ sił w europejskim futbolu. Stéphane Richard, nowy prezes Olympique Marsylia, oficjalnie zastąpił na stanowisku Pablo Longorię. Podczas pierwszej konferencji prasowej Richard ogłosił, że klub znajduje się na rozdrożu i potrzebuje natychmiastowych zmian.
Nowy szef postawił sprawę jasno: Marsylia ma wszystko, aby na stałe zagościć w gronie 20 najlepszych klubów Europy. Richard podkreśla, że fundamentem sukcesu jest stabilizacja i konsekwencja, których w ostatnich latach na Stade Vélodrome brakowało. Kluczowym elementem tej strategii jest regularna gra w Lidze Mistrzów. W obliczu kryzysu finansowego dotykającego francuską piłkę, pieniądze z tych rozgrywek są niezbędne do funkcjonowania i rozwoju organizacji.
Walka o miliony i zaufanie trybun
Richard widzi ogromny problem w relacjach z fanami, które uległy znacznemu pogorszeniu. Prezes dostrzega frustrację oraz zniechęcenie sympatyków i stawia sobie za cel odbudowę tej więzi. Chce ponownie zjednoczyć społeczność wokół drużyny, bo uważa kibiców za kluczową część klubu. Bez ich wsparcia trudno będzie zrealizować ambitną wizję powrotu do europejskiej czołówki, która dla nowego sternika jest absolutnym planem minimum na najbliższe lata.
Sytuacja sportowa zespołu sprawia, że realizacja tych obietnic będzie niezwykle trudna już w tym sezonie. Marsylia zajmuje obecnie czwarte miejsce w tabeli Ligue 1, tracąc zaledwie jeden punkt do trzeciego Lille. Jednocześnie przewaga nad siódmym Monaco wynosi tylko dwa punkty. Walka o awans do Ligi Mistrzów, która jest finansowym być albo nie być dla projektu Richarda, rozstrzygnie się w najbliższych tygodniach na francuskich boiskach.
