Real Madryt wyrasta na głównego gracza w letnim oknie transferowym, ale nie za wszelką cenę. Hiszpański klub wycofał się z walki o Enzo Fernandeza, gdy usłyszał żądania Chelsea. Jak donosi Fichajes, Merengues nie zapłacą 100 milionów euro za Argentyńczyka.
Zamiast mistrza świata z 2022 roku, na szczyt listy życzeń trafił Vitinha z PSG. Portugalczyk ma być tańszą i bardziej stabilną opcją do środka pola. Real Madryt widzi w nim idealnego następcę Eduardo Camavingi, który jest łączony z odejściem z klubu. Vitinha imponuje statystykami w sezonie 2025/26, notując 94 procent celnych podań i odzyskując średnio blisko pięć piłek na mecz. Jego sprowadzenie ma odciążyć Jude'a Bellinghama w kreowaniu gry i zapewnić większą kontrolę w środkowej strefie boiska.
Walka o podpis gwiazdy PSG i statystyki
Sprowadzenie 26-latka z Paryża nie będzie jednak proste, ponieważ zawodnikiem poważnie interesuje się również Liverpool. Vitinha gwarantuje defensywne zabezpieczenie, którego brakuje przy ofensywnym stylu gry Enzo Fernandeza. Argentyńczyk w barwach Chelsea wykręcił w tym sezonie 18 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej, ale to Portugalczyk traci znacznie mniej piłek i lepiej radzi sobie w destrukcji. Real Madryt musi teraz zdecydować, czy postawić na kreatywność gracza Chelsea, czy na dyscyplinę taktyczną pomocnika z Ligue 1.
Enzo Fernandez jest otwarty na przenosiny do Madrytu, jednak bariera finansowa wydaje się na ten moment nie do przeskoczenia. Chelsea twardo negocjuje cenę, co zmusza Florentino Pereza do szukania oszczędności. Vitinha w duecie z Aurelienem Tchouamenim ma stworzyć nową jakość w zespole mistrza Hiszpanii. Ostateczna decyzja zapadnie latem, gdy Real Madryt sprawdzi, czy PSG jest skłonne negocjować kwotę niższą niż 100 milionów euro za swojego kluczowego pomocnika.
