Mikel Arteta znalazł się pod ogromną presją po porażce Arsenalu z Manchesterem City 1:2. Choć Londyńczycy przez 197 dni prowadzili w tabeli Premier League, ich przewaga stopniała, a widmo utraty fotela lidera na rzecz ekipy Pepa Guardioli stało się realne. Spekulacje o zwolnieniu Hiszpana przybierają na sile.
Zarząd Arsenalu zainwestował w wizję Artety gigantyczne środki, przekraczające 900 milionów funtów. Mimo tak potężnych nakładów finansowych, menedżer wciąż nie dostarczył do klubu żadnego znaczącego trofeum. Michael Owen uważa jednak, że dymisja byłaby błędem, nawet jeśli Arsenal ponownie przegra walkę o mistrzostwo Anglii. Były napastnik podkreśla, że Arteta mierzy się z jednym z najwybitniejszych trenerów w historii futbolu, a jego zespół stale się rozwija i co roku rzuca wyzwanie najlepszym.
Inwestycje za miliony i brak pucharów
Owen zwraca uwagę na sukcesy Arsenalu w Europie, gdzie drużyna dwa razy z rzędu dotarła do półfinału Ligi Mistrzów. Według niego to dowód na to, że klub idzie w dobrym kierunku i nie jest to czas na negatywne emocje. Arsenal wciąż ma szansę na podwójną koronę, dysponując niezwykle konkurencyjnym składem. Hierarchia klubu może być zaniepokojona brakiem konkretnych efektów w postaci pucharów, ale Owen apeluje o cierpliwość wobec trenera, który przywrócił Kanonierów do ścisłej czołówki.
Sytuacja w tabeli jest napięta, bo Manchester City może wyprzedzić Arsenal już w tym tygodniu, jeśli pokona Burnley. Losy Artety zależą teraz od tego, jak zespół zareaguje na ostatnie niepowodzenia. Jeśli Arsenal nie zdoła przypieczętować tytułu mimo tak długiego prowadzenia w lidze, decyzja władz klubu co do dalszej współpracy z Hiszpanem będzie kluczowym punktem nadchodzącego lata. Na ten moment klub stoi przed dylematem, czy kontynuować proces, czy szukać kogoś, kto wreszcie sięgnie po złoto.
