Vinicius Junior wyrasta na głównego bohatera rewanżowego starcia w Lidze Mistrzów, w którym Real Madryt pewnie pokonał Manchester City. Brazylijczyk zdobył dwie bramki, pieczętując awans Królewskich wynikiem 5:1 w dwumeczu. Po trafieniu z rzutu karnego napastnik ruszył w stronę trybun, wykonując gesty, które natychmiast wywołały burzę w mediach społecznościowych.
Atakujący najpierw pokazał dłońmi gest płaczu, a następnie odwrócił się plecami do fanów gospodarzy i włożył palce w uszy. To bezpośrednia odpowiedź na zachowanie kibiców z Manchesteru z poprzedniego sezonu. Wówczas na trybunach pojawił się transparent z Rodrim całującym Złotą Piłkę oraz napisem drwiącym z Viniciusa, który wraz z całą delegacją Realu Madryt zbojkotował galę po informacji o braku wygranej.
Rozliczenie z przeszłością na oczach milionów
Po zakończeniu spotkania zawodnik przyznał w rozmowie z Movistar+, że jego zachowanie było reakcją na wcześniejsze prowokacje. Piłkarz zaznaczył, że futbol to długa gra i poczuł potrzebę wykonania takiej celebracji właśnie teraz. W wywiadzie dla CBS Golazo dodał jednak, że nie chciał okazać braku szacunku, a jedynie udowodnić swoją wartość przed publicznością zgromadzoną na stadionie rywala, która wcześniej go atakowała.
Real Madryt kontrolował przebieg rywalizacji z zespołem prowadzonym przez Pepa Guardiolę, co Vinicius uznał za kluczowe dla pewności siebie drużyny. Mimo dużej przewagi rywali w posiadaniu piłki, to Królewscy wykorzystali swoje szanse. Teraz zespół przygotowuje się do niedzielnych derbów z Atletico Madryt, a w ćwierćfinale Ligi Mistrzów zmierzy się ze zwycięzcą pary Bayern Monachium – Atalanta.
