Raul Martin Presa nie zamierza sprzedawać Rayo Vallecano mimo ogromnej fali krytyki i protestów fanów. Właściciel klubu odrzucił oferty opiewające na 150 milionów euro.
Sytuacja w klubie jest napięta, a fani głośno domagają się odejścia prezesa. Podczas meczu w Leganes, gdzie Rayo grało z powodu fatalnego stanu murawy w Vallecas, 5500 osób skandowało hasła przeciwko właścicielowi. Presa kupił klub za symboliczne 961 euro, przejmując 62 miliony euro długu, a dziś odmawia sprzedaży podmiotu inwestorom z Chin czy Bliskiego Wschodu. Nawet fundusz Strategic Value Partners, oferujący 150 milionów euro, odszedł z kwitkiem, bo Presa twardo trzyma się swojego stanowiska.
Głównym punktem sporu pozostaje przyszłość stadionu, który Presa chce przenieść poza dzielnicę Vallecas. Plany te zablokowała jednak Isabel Diaz Ayuso, szefowa rządu regionalnego Madrytu. Zadeklarowała ona, że obiekt zostanie w obecnym miejscu i przejdzie renowację w celu poprawy bezpieczeństwa oraz zwiększenia pojemności. Presa twierdzi, że przebudowa w tej lokalizacji jest niemożliwa, ale ekspertyzy zamówione przez federację kibiców wykazują coś zupełnie innego. Modernizacja mogłaby kosztować od 40 do 50 milionów euro.
Architekci z firmy AGAS opracowali projekt, który zakłada zmianę orientacji boiska i dobudowanie dachu wokół całego obiektu. Taka inwestycja trwałaby półtora roku i pozwoliłaby zwiększyć liczbę miejsc do 25 tysięcy, czyli o 10 tysięcy więcej niż obecnie. Nowy stadion umożliwiłby także organizację koncertów, co jest kluczowe dla przychodów klubu. Choć Presa marzy o nowej lokalizacji, opór rządu i lokalnej społeczności zmusza go do pozostania w sercu Vallecas, gdzie Rayo ma swoje najsilniejsze korzenie.
