Fred Vasseur mierzy się z największym wyzwaniem w swojej karierze. Szef Ferrari musi walczyć nie tylko z rywalami na torze, ale przede wszystkim z niszczycielską siłą włoskich mediów. Presja w Maranello osiągnęła poziom, który bezpośrednio uderza w życie prywatne pracowników legendarnej stajni.
Sytuacja wewnątrz zespołu stała się napięta po serii medialnych doniesień o rzekomych transferach nowych inżynierów. Vasseur przyznał w rozmowie z Autosportem, że do jego gabinetu przychodzą przerażeni pracownicy. Jeden z nich zjawił się u szefa, ponieważ jego żona przeczytała w gazecie, że mąż zostanie zwolniony. Francuz podkreśla, że choć on sam uodpornił się na plotki i podpisał nowy kontrakt, to młodzi inżynierowie boją się o swoje stanowiska pracy przez nieprawdziwe informacje o ich następcach.
Metody z ery Schumachera wracają do łask
Obecne problemy Ferrari to nie nowość, lecz powracający demon przeszłości. Gdy Ross Brawn dołączył do ekipy w 1996 roku, wprowadził radykalny zakaz czytania prasy w biurach, aby chronić pewność siebie personelu. Vasseur stara się budować nowoczesną strukturę opartą na błyskawicznym kontakcie z zarządem, w tym z Johnem Elkannem i Benedetto Vigną. Szybkość podejmowania decyzji ma być kluczem do sukcesu w obliczu ogromnych oczekiwań fanów, którzy czekają na tytuł od 2008 roku.
Nadzieje na przełom wiążą się z sezonem 2026 i nowym bolidem SF-26, który pokazał moc podczas przedsezonowych testów. Mimo że ubiegłoroczne wyniki nie zawsze dorównywały ambicjom po walce o tytuł w 2024 roku, relacje na szczycie Ferrari pozostają stabilne. Vasseur ucina spekulacje o zastąpieniu go przez Christiana Hornera, skupiając się na ochronie swoich ludzi przed toksycznym wpływem otoczenia. To właśnie ludzki strach przed utratą pracy jest teraz największym hamulcem w Maranello.
