Wyścig o Pululu: Zabrze kontra Łódź
Dyrektor sportowy Górnika Zabrze, Łukasz Milik, potwierdził w rozmowie na kanale Meczyki.pl, że klub prowadzi rozmowy z Afimico Pululu. 27-letni napastnik, który po sezonie opuszcza Jagiellonię Białystok, jest głównym celem transferowym zabrzan, poszukujących dwóch nowych graczy do linii ataku przed sezonem 2026/2027. W wyścigu o podpis króla strzelców Ligi Konferencji UEFA bierze również udział Widzew Łódź.
Milik nie ukrywa, że temat jest trudny i sam określa go jako niemal nierealny, co sugeruje, że Górnik musi liczyć na wyjątkowo przekonujące argumenty finansowe lub sportowe. Walka o snajpera tej klasy między dwoma klubami, które mają swoje ambicje, pokazuje, że rynek transferowy w Ekstraklasie zaczyna przypominać licytację, w której wygrywa ten, kto szybciej wyłoży karty na stół.
Zabrze potrzebuje konkretów, a nie tylko wideokonferencji, jeśli chce realnie wzmocnić kadrę.
Widzew pod presją rozczarowanego właściciela
Robert Dobrzycki, który przejął Widzew Łódź w marcu ubiegłego roku, publicznie wyraził swoje niezadowolenie z wyników sportowych zespołu. Mimo zainwestowania ponad 20 milionów euro w transfery, drużyna zakończyła sezon na 14. miejscu, unikając degradacji dopiero w ostatniej kolejce. Właściciel przyznał, że wybór Igora Jovicevicia na trenera był błędem, a obecny sezon uznał za przejściowy.
Deklaracje o europejskich pucharach zderzyły się z brutalną rzeczywistością walki o utrzymanie, co w świecie futbolu zawsze kończy się nerwowymi ruchami. Dobrzycki nie bawi się w dyplomację, nazywając rzeczy po imieniu, co stawia cały pion sportowy klubu w bardzo niekomfortowej sytuacji przed kolejnymi miesiącami pracy.
Właściciel, który publicznie rozlicza własne błędy, zazwyczaj nie daje drugiej szansy bez głębokich zmian.
Widzewiacy, ten sezon to na pewno rozczarowanie dla nas wszystkich, moje sięga zenitu. Słabe wyniki, wiele meczów przegranych lub zremisowanych w ostatnich minutach – to są fakty.
Koniec ery Zielińskiego w Kielcach
Z informacji portalu Sport1.pl wynika, że w środę zapadnie ostateczna decyzja o zakończeniu współpracy Korony Kielce z trenerem Jackiem Zielińskim. Mimo zrealizowania celu sportowego, jakim było utrzymanie w Ekstraklasie, zarząd klubu jest niezadowolony ze stylu gry drużyny i przebiegu końcówki sezonu. Właściciel Łukasz Maciejczyk oczekuje od zespołu walki o wyższe cele niż tylko unikanie spadku.
To klasyczny przykład sytuacji, w której wynik sportowy nie idzie w parze z oczekiwaniami właściciela. Skoro utrzymanie w lidze nie wystarczyło do zachowania posady, oznacza to, że w Kielcach narasta presja na zmianę filozofii prowadzenia drużyny, a Jacek Zieliński stał się pierwszą ofiarą tego nowego podejścia.
W piłce sukces często ma krótką datę ważności, zwłaszcza gdy styl gry budzi irytację w gabinetach.
Barażowy chaos Wieczystej
Baraż o awans między Wieczystą Kraków a Polonią Warszawa zaplanowano na 28 maja, jednak wciąż nie wiadomo, gdzie odbędzie się spotkanie. Wieczysta chce grać na stadionie Wisły, ale Komisja ds. Rozgrywek PZPN wstrzymuje się z decyzją do czasu wyjaśnienia kwestii licencyjnych. Klub musi przekształcić się ze stowarzyszenia w sportową spółkę akcyjną do 1 lipca, co jest wymogiem formalnym.
Sytuacja, w której termin meczu jest znany, a miejsce i prawo do gry wciąż wiszą na włosku, idealnie oddaje specyfikę polskich rozgrywek. PZPN tradycyjnie przeciąga decyzje do ostatniej chwili, co sprawia, że sportowe przygotowania do barażu stają się zakładnikiem biurokratycznej układanki.
Sportowa rywalizacja na boisku przegrywa z papierkową robotą w komisjach.
Szymiński opuszcza Cichą
Ruch Chorzów oficjalnie potwierdził, że 31-letni obrońca Przemysław Szymiński odejdzie z klubu wraz z wygaśnięciem kontraktu 30 czerwca 2026 roku. Obie strony zdecydowały się nie korzystać z opcji przedłużenia rocznej umowy. Zawodnik, który trafił do Chorzowa w lipcu 2025 roku, jest obecnie łączony z przenosinami do Jagiellonii Białystok lub włoskiej Reggiany.
Rozstanie z Szymińskim to sygnał, że w Chorzowie trwa wietrzenie szatni. Po roku współpracy obie strony uznały, że dalsza droga nie ma sensu, co w przypadku zawodnika z taką przeszłością na włoskich boiskach może sugerować, że oczekiwania klubu i piłkarza rozminęły się z rzeczywistością na boisku.
Kolejny ruch kadrowy w Chorzowie pokazuje, że nikt nie może czuć się pewnie w obliczu wygasających umów.