Górnik Zabrze wraca do Europy
Jako triumfator STS Pucharu Polski 2026, Górnik Zabrze zapewnił sobie miejsce w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy. Zespół z Roosevelta 81, ze względu na niski współczynnik UEFA, nie będzie rozstawiony, co oznacza, że już na przedostatnim etapie kwalifikacji może trafić na marki takie jak Ajax Amsterdam, Glasgow Rangers czy Sporting Braga. Zwycięstwo w jednym dwumeczu gwarantuje jesień w fazie ligowej Ligi Konferencji, natomiast przejście dwóch rund otwiera drogę do Ligi Europy.
Sytuacja Górnika jest o tyle ciekawa, że ich pucharowy sukces rykoszetem uderza w GKS Katowice. Dzięki temu, że zabrzanie zajmują obecnie drugie miejsce w Ekstraklasie, ich miejsce w eliminacjach Ligi Europy przechodzi na trzecią drużynę w tabeli, co dla Katowiczan oznacza skrócenie drogi do pucharów do zaledwie jednego dwumeczu. To rzadki przypadek, w którym sukces jednego klubu staje się bezpośrednim kołem ratunkowym dla sąsiada z regionu.
Jeden dwumecz dzieli Górnik od fazy ligowej, ale lista potencjalnych rywali sugeruje, że zabrzanie będą musieli wspiąć się na wyżyny swoich możliwości.
Lechia Gdańsk gra o wszystko w Lozannie
Lechia Gdańsk nie rezygnuje z prób odzyskania pięciu punktów karnych, nałożonych przez Komisję Odwoławczą ds. Licencji Klubowych PZPN za naruszenia finansowe. Po niepowodzeniach przed krajowymi organami, w tym Trybunałem Arbitrażowym przy PKOl, sprawa trafiła do CAS w Lozannie. Klub zaproponował PZPN ugodę, w ramach której punkty zostałyby zwrócone natychmiast, a w przypadku niekorzystnego wyroku CAS, kara zostałaby wyegzekwowana w kolejnym sezonie.
To desperacki ruch, który pokazuje, jak bardzo gdańszczanie boją się widma spadku. Próba przesuwania odpowiedzialności na przyszły sezon to klasyczny zabieg, który ma kupić czas i spokój w szatni, ale dla rywali walczących o utrzymanie, takich jak Widzew, jest to sygnał, że losy ligowej tabeli mogą rozstrzygnąć się za biurkiem, a nie na murawie.
Jeśli CAS przychyli się do wniosku Lechii, układ sił w dole tabeli zmieni się w sposób, który wywoła niemałe kontrowersje.
PZPN chce wymusić polonizację składów
Polski Związek Piłki Nożnej przygotowuje projekt zakładający zwiększenie liczby krajowych zawodników w kadrach meczowych. Głosowanie nad nowymi regulacjami ma odbyć się 14 maja, a federacja dąży do ich wdrożenia już od przyszłego sezonu. Według doniesień, w kadrach może pojawić się obowiązek posiadania nawet 8-10 zawodników z polskim obywatelstwem, co stanowiłoby znaczące rozszerzenie obecnych wymogów dotyczących młodzieżowców.
Inicjatywa ma wsparcie ministra sportu Jakuba Rutnickiego, co sugeruje, że PZPN nie zamierza wycofywać się z tego pomysłu pod naciskiem klubów. To próba odgórnego sterowania jakością ligi, która może jednak doprowadzić do sztucznego pompowania cen za polskich piłkarzy, których podaż na odpowiednim poziomie sportowym wcale nie jest tak duża, jak życzyliby sobie tego działacze.
Kluby czekają trudne konsultacje, bo narzucenie sztywnych limitów kadrowych to prosta droga do konfliktów między strategią sportową a wymogami związku.
Słyszę o obowiązku nawet 8-10 zawodników z polskim paszportem w 20-osobowej kadrze – relacjonuje Sławiński.
Lech Poznań liderem finansowego rankingu
Według wyliczeń opartych na danych z serwisu Łączy Nas Piłka, Lech Poznań jest na najlepszej drodze do bycia największym beneficjentem programu Młodzieżowiec 2.0. Gdyby sezon zakończył się dzisiaj, klub z Poznania mógłby liczyć na premię w wysokości ponad 2,28 mln zł. Na drugim miejscu w tym zestawieniu znajduje się Zagłębie Lubin z kwotą 1,94 mln zł, a podium zamyka Jagiellonia Białystok.
Na przeciwległym biegunie znajduje się Radomiak, który nie otrzyma z tego tytułu ani złotówki. To zestawienie czarno na białym pokazuje, które kluby traktują szkolenie jako element strategii, a które traktują je jako przykry obowiązek, za który w dodatku nie potrafią wyciągnąć żadnych korzyści finansowych.
Ponad dwa miliony złotych premii to dla Lecha wymierny dowód na to, że inwestycja w wychowanków po prostu się opłaca.
Kwota dnia
Lech Poznań może zarobić. To już prawie pewne!
Wisła Kraków przed decydującym krokiem
Mimo dominacji w większości sezonu, Wisła Kraków wciąż nie może świętować awansu do Ekstraklasy. Prezes Jarosław Królewski za pośrednictwem platformy X podkreślił, że matematyczne przypieczętowanie promocji ma nastąpić w nadchodzącym starciu z Chrobrym Głogów. Sternik Białej Gwiazdy oczekuje pełnej mobilizacji, zaznaczając, że celem klubu nie jest tylko sam awans, ale zapisanie się w historii jako zespół, który w określony sposób domknął tę kampanię.
Królewski stara się utrzymać koncentrację w zespole, który w drugiej części sezonu wyraźnie złapał zadyszkę. Publiczne deklaracje prezesa to próba zdjęcia presji z piłkarzy, ale jednocześnie jasny sygnał, że w Krakowie nikt nie wyobraża sobie innego scenariusza niż powrót do Ekstraklasy już teraz.
Wisła jest o krok od celu, ale ostatnie tygodnie pokazały, że nawet faworyci potrafią skomplikować sobie drogę do mety.
Jeszcze nie czas by świętować. Potrzebujemy Was na meczu z Chrobrym, w którym możemy matematycznie przypieczętować awans – zakomunikował sternik krakowskiego zespołu.
Dawid Kroczek przejmuje stery w Rakowie
Dawid Kroczek oficjalnie objął stanowisko pierwszego trenera Rakowa Częstochowa. Kroczek, który w tym sezonie pełnił funkcję asystenta Marka Papszuna, a później pracował w pionie sportowym jako skaut, staje przed największym wyzwaniem w swojej karierze. Wcześniej zbierał doświadczenie w Cracovii oraz jako samodzielny szkoleniowiec w Resovii Rzeszów i Sokole Aleksandrów Łódzki.
Nominacja Kroczka to sygnał, że w Częstochowie szukają stabilizacji w oparciu o osoby, które znają struktury klubu od podszewki. Po zmianach w sztabie, głównym zadaniem nowego trenera jest ustabilizowanie pozycji Rakowa w tabeli Ekstraklasy, co przy obecnych wynikach jest zadaniem wymagającym szybkiej reakcji.
Raków stawia na wewnętrzny awans, co jest bezpiecznym ruchem w obliczu konieczności szybkiej poprawy wyników.