W obecnym sezonie Premier League obserwujemy bezprecedensowy wzrost znaczenia stałych fragmentów gry. Do tej pory aż 25,4% wszystkich bramek w lidze padło właśnie po rzutach wolnych lub rożnych, co stanowi wyraźny skok w porównaniu do poprzednich rozgrywek. Pep Guardiola, znany ze swojego przywiązania do gry kombinacyjnej i posiadania piłki, musiał zmierzyć się z pytaniami o tę taktyczną zmianę w angielskim futbolu.
Podczas wtorkowej konferencji prasowej menedżer Manchesteru City odniósł się do głosów krytyki sugerujących, że nacisk na martwe punkty gry czyni ligę mniej atrakcyjną. Guardiola uciął jednak spekulacje krótkim stwierdzeniem: 'Możesz narzekać albo się dostosować, to część gry'. Hiszpan podkreślił, że kluczem do sukcesu jest teraz umiejętne wykorzystywanie wolnych przestrzeni, które powstają przy agresywnym kryciu indywidualnym stosowanym przez rywali.
Choć Manchester City wciąż kojarzony jest głównie z atakiem pozycyjnym, statystyki pokazują, że drużyna Guardioli również ewoluuje. W bieżącej kampanii 'Obywatele' zdobyli już osiem bramek po stałych fragmentach gry. Mimo to, na tle ligowej czołówki, City pozostaje jedną z ekip najbardziej polegających na akcjach z gry, podczas gdy ich główny rywal w walce o tytuł, Arsenal, stał się prawdziwym ekspertem od wykorzystywania rzutów rożnych i wolnych.
