Paris Saint-Germain wyrasta na głównego gracza w walce o podpis Joana Martineza, 18-letniego środkowego obrońcy Realu Madryt. Jak donoszą media, dyrektor sportowy Luis Campos od miesięcy śledzi postępy nastolatka i zna szczegóły jego kontraktu. Po styczniowym przejęciu Dro Fernandeza z Barcelony, paryżanie chcą zadać kolejny cios swojemu wielkiemu rywalowi z Hiszpanii.
Sytuacja nie jest jednak prosta, ponieważ Martinez podpisał umowę obowiązującą do 2029 roku. Widnieje w niej astronomiczna klauzula odstępnego wynosząca 150 mln euro. Oznacza to, że PSG musi usiąść do negocjacji z Realem Madryt, zamiast po prostu wpłacić zapisaną kwotę. Królewscy zazwyczaj stosują model sprzedaży z zachowaniem 50 procent praw do zawodnika, ale w relacjach z klubem z Paryża ta opcja nie wchodzi w grę. Madryt oczekuje wyłącznie wysokiej kwoty transferowej.
Przyszłość Martineza pod znakiem zapytania
Mimo ogromnego potencjału, pozycja Martineza w Madrycie uległa zmianie. Dwa lata temu jako 16-latek trenował z pierwszą drużyną, ale rozwój zahamowała ciężka kontuzja więzadeł krzyżowych. Choć wrócił do gry w barwach Castilli, trenerzy często wyżej cenią umiejętności Diego Aguado czy Victora Valdepenasa. Real planuje mieć w kadrze pięciu środkowych obrońców, a obecnie pewni miejsca są tylko Eder Militao oraz Dean Huijsen. Jeśli klub uzupełni braki, Martinez może otrzymać zgodę na odejście.
Paryżanie liczą na to, że brak gwarancji występów w pierwszym zespole Realu skłoni młodego defensora do zmiany barw. Luis Campos widzi w nim inwestycję, która może wzmocnić defensywę mistrzów Francji na lata. Real Madryt stoi przed trudną decyzją, czy zatrzymać utalentowanego gracza, czy zarobić fortunę na zawodniku, który po kontuzji wciąż walczy o powrót do dawnej hierarchii w zespole. Negocjacje między gigantami mogą zdominować nadchodzące okno transferowe.
