Marek Papszun ponownie został zapytany o reprezentację Polski. Tym razem pytanie padło wprost: czy może zagwarantować, że zostanie w Legii Warszawa do końca sezonu i nie będzie rozważał ewentualnej propozycji z kadry? Odpowiedź trenera była ciekawsza, niż mogło się wydawać.
Na początku Papszun potraktował temat z dystansem.
– Przede wszystkim mamy selekcjonera. Chyba że mielibyśmy pracować w duecie – zażartował.
Po chwili przeszedł jednak do konkretów. Podkreślił, że jest zadowolony z tego, jak układa mu się praca przy Łazienkowskiej.
– Chciałem tu przyjść i w żaden sposób nie żałuję tej decyzji. Cieszę się, że mogłem pomóc klubowi w utrzymaniu się w Ekstraklasie, a teraz rozwijamy się, widać postęp w zespole i zdobywamy punkty – powiedział.
Najważniejsza deklaracja padła chwilę później. Papszun przyznał, że jego plan zakłada wypełnienie obecnego kontraktu z Legią, który obowiązuje jeszcze przez półtora roku.
– Skupiam się na tym, co tu i teraz, czyli na Legii. Chciałbym również wypełnić obowiązujący mnie kontrakt – zaznaczył.
Nie zdecydował się jednak na całkowite zamknięcie tematu przyszłości.
– Nie wiadomo, co przyniesie życie, bo w pracy trenera różnie bywa. Od euforii do niechęci może prowadzić bardzo krótka droga, czasem wystarczy kilka meczów – dodał.
To istotne, bo nazwisko Papszuna już wcześniej pojawiało się przy reprezentacji Polski bardzo konkretnie. We wrześniu 2023 roku był jednym z głównych kandydatów do objęcia kadry po Fernando Santosie. Spotkał się wtedy z Cezarym Kuleszą, ale ostatecznie selekcjonerem został Michał Probierz.
Sam Papszun później sugerował, że w jego odczuciu tamta rywalizacja była rozstrzygnięta wcześniej.
Dziś sytuacja wygląda inaczej. Legia pod jego wodzą dobrze rozpoczęła sezon 2026/27. Po dziesięciu kolejkach ma 22 punkty, zajmuje trzecie miejsce i pozostaje niepokonana w Ekstraklasie.
– Wierzę, że Jan Urban sobie poradzi i nie będzie potrzebował żadnego wsparcia, a także wyjdzie z trudnej sytuacji – podkreślił szkoleniowiec warszawskiego zespołu.

