Kolejorz zatrzymał przy sobie jedną z kluczowych postaci szatni — i to na dłużej, niż niejeden kibic mógłby się spodziewać.
Zanim Radosław Murawski złożył w czwartek podpis pod nową umową, musiał stoczyć najtrudniejszą walkę w całej swojej przygodzie z Lechem Poznań. Nie na murawie, lecz na stole operacyjnym i w gabinecie rehabilitacyjnym. Dwie operacje i długie miesiące powrotu do zdrowia — to cena, jaką zapłacił.
Chociaż w mediach roiło się od spekulacji, władze poznańskiego klubu ani przez chwilę nie rozważały rozstania z piłkarzem.
„Nie było żadnego dnia, żebym czuł, że zwątpili we mnie, że chcą zrezygnować" — wspomina sam pomocnik. Dyrektor sportowy Tomasz Rząsa potwierdza tę postawę z perspektywy klubu: „Wręcz po tym, jak się wydarzyło nieszczęście i był potrzebny zabieg, Radek dostał zapewnienie, że rozpoczniemy rozmawiać o nowym kontrakcie".
Porozumienie, które formalnie obowiązywać będzie do 30 czerwca 2028 roku, nie było wynikiem długich negocjacji. Murawski sam przyznaje, że doszło do niego szybko — i że głęboko zależało mu na tym, by sprawa nie ciągnęła się w nieskończoność.
„Czuję się tutaj bardzo dobrze, jakbym był w domu" — dodaje.
Środkowy pomocnik, który niedawno skończył 32 lata, jest związany z poznańskim klubem od sezonu 2021/2022. Przez ten czas zdążył stać się kimś więcej niż tylko wartościowym graczem — w oczach zarówno trenerów, jak i kibiców wyrósł na jednego z liderów zespołu.
Na koncie ma dwa Mistrzostwa Polski oraz udział w historycznym ćwierćfinale Ligi Konferencji UEFA, gdy Niebiesko-Biali po raz pierwszy dotarli do tego etapu europejskich rozgrywek. Do statystyk dorzucić trzeba 137 meczów, pięć bramek i pięć asyst.
Niedzielny kwadrans w wygranym 4:0 meczu z Legią Warszawa był jego pierwszym występem po długiej absencji. Sam zainteresowany studzi jednak oczekiwania — nie mówi o natychmiastowym powrocie do składu, lecz o cierpliwej odbudowie formy. Za kluczowy etap uznaje okres wakacyjny.
„Chcę nadrobić ten stracony rok i w ciągu tych dwóch lat dużo dać Lechowi" — zadeklarował.
Murawski najbliższą okazję do ponownego zaprezentowania się kibicom po kontuzji będzie miał już jutro, tj. 2 maja. Na ten dzień zaplanowano wyjazdowe starcie Lecha z Motorem Lublin.
