José Mourinho nie gryzie się w język po efektownym zwycięstwie nad Málagą. Choć Real Madryt rozbił rywali aż 4:0, portugalski szkoleniowiec zamiast o strzelcach bramek, postanowił mówić o zawodniku, który rzadko może liczyć na ciepłe słowa ze strony mediów i kibiców. Eduardo Camavinga dostał szansę w podstawowym składzie i w pełni ją wykorzystał, stając się cichym bohaterem niedzielnego wieczoru w stolicy Hiszpanii.
Francuski pomocnik po raz pierwszy w nowym sezonie wybiegł na boisko od pierwszej minuty i od razu narzucił swoje tempo. Camavinga imponował nie tylko precyzją w rozgrywaniu piłki, ale przede wszystkim niespożytą energią w defensywie. Jego postawa była na tyle przekonująca, że Mourinho poświęcił mu specjalne miejsce podczas konferencji prasowej. „Niezbyt kochany chłopak dał dziś świetny występ: Eduardo Camavinga! Bardzo podobała mi się jego gra” – przyznał otwarcie trener Królewskich. To mocna deklaracja, biorąc pod uwagę, że 23-latek regularnie znajduje się pod ostrzałem krytyków.
Dla Camavingi niedzielny występ może być punktem zwrotnym w walce o stałe miejsce w hierarchii portugalskiego trenera. Jeszcze w połowie sierpnia w mediach pojawiły się doniesienia, że przyszłość Francuza w Madrycie stoi pod znakiem zapytania. Władze klubu wierzą jednak, że pod wodzą Mourinho pomocnik może stać się zawodnikiem wartym nawet 100 milionów euro. Po trzech ligowych zwycięstwach z rzędu, w tym ostatnim nad Málagą, widać, że proces odbudowy formy młodego gracza przynosi efekty, a on sam wyrasta na jednego z największych beneficjentów zmiany na ławce trenerskiej.
