SC Freiburg wyrasta na największe rozczarowanie niemieckiego futbolu w tej rundzie europejskich pucharów. Zespół prowadzony przez Juliana Schustera przegrał 0:1 wyjazdowe starcie z KRC Genk w 1/8 finału Ligi Europy. Jak donoszą statystyki, goście z Bundesligi zaprezentowali się fatalnie, generując współczynnik xG na poziomie zaledwie 0,19.
Przed meczem trener Schuster buńczucznie zapowiadał walkę za Niemcy, ale na boisku w Belgii nie było widać tej determinacji. Już w 8. minucie Johan Manzambi trafił do siatki, jednak sędziowie po analizie VAR odgwizdali spaloną pozycję Szwajcara. Genk odpowiedziało w 24. minucie, gdy Zakarai El Ouahdi ograł kapitana gości Christiana Güntera i po wymianie podań z Konstantinosem Karetsasem pewnie pokonał bramkarza Freiburga.
Fatalne noty i tylko jeden jasny punkt w zespole Schustera
Druga połowa nie przyniosła przełomu w grze ofensywnej niemieckiej ekipy. Rezerwowi Derry Scherhant i Lucas Höler otrzymali najniższe noty w zespole, kompletnie zawodząc w wykończeniu akcji i kontroli nad piłką. Jedynym zawodnikiem, który zasłużył na pochwały, jest Matthias Ginter. Doświadczony obrońca wygrał ponad 70 procent z 17 stoczonych pojedynków i jako jedyny realnie dążył do zmiany niekorzystnego rezultatu, notując 63 kontakty z piłką.
Porażka 0:1 pozostawia Freiburgowi cień szansy na awans w rewanżu, który odbędzie się w przyszłym tygodniu na Europa Park Stadion. Aby jednak myśleć o ćwierćfinale, podopieczni Schustera muszą diametralnie zmienić swoją postawę. W Belgii zawiedli niemal wszyscy liderzy, w tym Vincenzo Grifo i Igor Matanovic, którzy za swój występ otrzymali bardzo niskie oceny. Losy awansu rozstrzygną się w Breisgau, gdzie kibice liczą na znacznie więcej niż 0,19 oczekiwanych bramek.
