Arsenal Londyn wyrasta na jednego z głównych faworytów do końcowego triumfu po wyeliminowaniu Bayeru Leverkusen. Po remisie 1:1 w pierwszym meczu, Kanonierzy wygrali u siebie 2:0, dominując przez większość spotkania.
Pierwsza połowa w Londynie upłynęła pod znakiem oblężenia bramki gości. Janis Blaswich, 34-letni golkiper Bayeru, wyrósł na absolutnego bohatera swojej drużyny, broniąc seryjnie strzały z najbliższej odległości. Łącznie zapisał na swoim koncie aż 10 skutecznych interwencji. Mur pękł dopiero po genialnym woleju Eberechi Eze zza pola karnego. Piłka posłana zewnętrzną częścią stopy nie dała szans świetnie dysponowanemu bramkarzowi, otwierając wynik meczu i dając Arsenalowi prowadzenie w dwumeczu.
Bezradność ofensywna ekipy z Leverkusen
W drugiej części gry obraz meczu nie uległ zmianie, a Bayer Leverkusen pozostawał tłem dla gospodarzy. Drużyna prowadzona przez Kaspera Hjulmanda oddała zaledwie siedem strzałów, z czego tylko jeden zmusił bramkarza Arsenalu do pracy. Christian Kofane był całkowicie odcięty od podań, co obnażyło brak pomysłu na sforsowanie defensywy Kanonierów. Wynik spotkania na 2:0 ustalił Declan Rice, który popisał się kolejnym precyzyjnym uderzeniem z dystansu, pieczętując awans londyńczyków.
Dla Bayeru Leverkusen to bolesne pożegnanie z elitarnymi rozgrywkami, zwłaszcza po słabym występie ligowym przeciwko Bayernowi Monachium. Zespół musi teraz skupić się na walce o powrót do Ligi Mistrzów przez Bundesligę oraz na półfinale Pucharu Niemiec. Tam czeka ich ponowne starcie z Bayernem Monachium, które zadecyduje o szansach na jakiekolwiek trofeum w tym sezonie. Janis Blaswich jako jedyny opuszcza Londyn z podniesioną głową, otrzymując najwyższą notę w zespole.
