Sytuacja Realu Madryt przed starciem z Celtą Vigo na Balaidos jest krytyczna. Drużyna prowadzona przez Alvaro Arbeloę zanotowała dwie bolesne porażki z rzędu i traci już cztery punkty do prowadzącej Barcelony. Każdy kolejny błąd w Galicji może definitywnie przekreślić szanse na tytuł mistrzowski.
Kadra Królewskich przypomina obecnie szpital, a lista nieobecnych stale się wydłuża. Za kartki pauzują Dean Huijsen, Alvaro Carreras oraz Franco Mastantuono, a do grona kontuzjowanych dołączył ostatnio Rodrygo Goes. W tym morzu problemów pojawiło się jednak światełko w tunelu. Do składu wraca Eduardo Camavinga, który opuścił mecz z Getafe z powodu bólu zęba. Francuz znajdzie się w kadrze na mecz w Vigo, choć sztab medyczny rozważa oszczędzanie go na nadchodzące starcie w Lidze Mistrzów przeciwko Manchesterowi City.
Wstrząsające wspomnienia obrońcy Realu Madryt
Największą uwagę przykuwa jednak powrót Raula Asencio, który w szczerej rozmowie opisał moment odniesienia urazu szyi podczas meczu z Benficą. Piłkarz zderzył się z Camavingą i na chwilę stracił świadomość. Przyznał, że po upadku na murawę nie wiedział, gdzie jest i co się dzieje. Stracił poczucie czasu, a jego wzrok był nieostry. Najbardziej przerażający był fakt, że zawodnik nie mógł wykonać żadnego ruchu i całkowicie stracił siły w ciele, co wywołało ogromny niepokój u lekarzy.
Asencio trenuje już z grupą i ma duże szanse na występ w podstawowym składzie przeciwko Celcie Vigo. Arbeloa desperacko potrzebuje go na boisku, ponieważ wobec braku Alaby, Huijsena i Carrerasa, pole manewru w defensywie niemal nie istnieje. Obrońca wspomina, że dopiero w szpitalu odzyskał orientację i odczytał wiadomości od kolegów z drużyny. Teraz musi szybko wrócić do najwyższej formy, aby ratować defensywę Realu w kluczowym momencie sezonu LaLiga.
