Nicolas Jackson nie zostanie w Bayernie Monachium na stałe. Niemiecki klub podjął decyzję o rezygnacji z wykupu napastnika, co otwiera drogę do transferu wewnątrz Premier League.
Sytuacja Senegalczyka w Monachium jest jasna. Bayern zapłacił za jego wypożyczenie 14,3 mln funtów, ale nie zamierza aktywować klauzuli wykupu opiewającej na 56,2 mln funtów. Warunkiem obowiązkowego transferu definitywnego było zaliczenie 40 występów w wyjściowym składzie, co obecnie jest mało prawdopodobne. Jackson nie zdołał przekonać do siebie władz klubu z Bawarii i latem wróci do Londynu. Chelsea szuka już jednak nowego snajpera i chce definitywnie sprzedać 24-letniego zawodnika, by odciążyć budżet płacowy.
Manchester United oraz Tottenham uważnie śledzą rozwój wydarzeń wokół napastnika. Czerwone Diabły interesowały się Jacksonem jeszcze przed jego wyjazdem do Niemiec. Historia ostatnich transakcji między Chelsea a klubem z Manchesteru, dotycząca Jadona Sancho czy Alejandro Garnacho, sugeruje, że porozumienie jest możliwe. Nieco trudniej może być w przypadku Tottenhamu ze względu na rywalizację obu londyńskich ekip. Mimo to atrakcyjna oferta finansowa może skłonić Chelsea do sprzedaży gracza lokalnemu rywalowi, zwłaszcza że klub pilnie potrzebuje środków na wzmocnienia.
W grze o podpis Jacksona pozostaje również Aston Villa, choć klub z Birmingham zdążył już sprowadzić Tammy'ego Abrahama z Besiktasu. Zainteresowanie ekipy Unaia Emery'ego datuje się jeszcze na okres przed styczniowym oknem transferowym, gdy Senegalczyk walczył o minuty na boisku w Monachium. Choć priorytety transferowe Villi mogły ulec zmianie, sytuacja rynkowa napastnika sprawia, że pozostają oni w gronie obserwatorów. Jackson po powrocie z nieudanego wypożyczenia do Bayernu niemal na pewno zmieni barwy klubowe, ponieważ Chelsea nie widzi dla niego miejsca w składzie.
