Luis Díaz nie weźmie udziału w nadchodzących zgrupowaniach reprezentacji Kolumbii i pozostanie w Monachium, aby pracować nad powrotem do optymalnej dyspozycji. Decyzja zapadła po rozmowach z selekcjonerem Néstorem Lorenzo, który dostrzegł u zawodnika wyraźne oznaki zmęczenia oraz spadek dynamiki.
Według informacji podawanych przez Kicker, skrzydłowy Bayernu Monachium nie poleci na mecze przeciwko Meksykowi, Paragwajowi oraz Peru. Początek kampanii 2026/27 jest dla byłego gracza Liverpoolu wyjątkowo wymagający, co potwierdzają statystyki – w siedmiu występach zdołał strzelić tylko jednego gola. Choć Kolumbijczyk wciąż dochodzi do sytuacji strzeleckich, brakuje mu skuteczności i charakterystycznego przyspieszenia, które prezentował w poprzednim roku. Kontrast z debiutanckim sezonem w stolicy Bawarii jest ogromny, ponieważ Díaz zakończył go z dorobkiem 26 bramek i 24 asyst we wszystkich rozgrywkach.
Problemy 29-latka były widoczne nawet podczas wysokiego zwycięstwa Bayernu 7:0 z Unionem Berlin, w którym Harry Kane i Michael Olise seryjnie trafiali do siatki, a Díaz zakończył mecz bez gola lub asysty. Mimo to władze klubu zachowują spokój i wierzą w szybkie przełamanie swojego zawodnika. „Wielu innych piłkarzy byłoby szczęśliwych, mogąc doświadczyć takiego spadku formy, jaki obecnie dotyka Kolumbijczyka” – stwierdził Max Eberl, członek zarządu ds. sportu. W obronie kolegi stanął również Jonathan Tah, który zauważył, że ogromny wysiłek fizyczny wkładany w bieganie na lewym skrzydle musi w końcu odbić się na organizmie.
Trener Vincent Kompany liczy na powtórkę scenariusza z ubiegłego sezonu, kiedy wymuszona przerwa spowodowana zawieszeniem w Lidze Mistrzów pozwoliła Díazowi wrócić do gry w jeszcze lepszej dyspozycji. Po skróceniu kary za czerwoną kartkę w meczu z PSG, zawodnik odpoczął i stał się motorem napędowym ofensywy. Teraz, zamiast męczącej podróży do Ameryki Południowej, piłkarz ma czas na regenerację przed kolejnymi spotkaniami w Bundeslidze.
