Sebastian Korda wycofał się z Roland Garros. Decyzja Amerykanina została ogłoszona zaledwie kilka minut przed oficjalnym losowaniem drabinki drugiego turnieju wielkoszlemowego w sezonie 2026. To potężny cios dla obsady paryskiej imprezy.
Rezygnacja Kordy nie jest całkowitym zaskoczeniem dla osób śledzących jego problemy zdrowotne. Tenisista nie pojawił się na korcie w turnieju rangi ATP od czasu Miami Open, gdzie sensacyjnie wyeliminował Carlosa Alcaraza. Po porażce w kolejnej rundzie z Martinem Landaluce, Amerykanin zgłosił uraz pleców. Kontuzja okazała się na tyle poważna, że wykluczyła go z całej części sezonu rozgrywanej na mączce, mimo że pierwotnie figurował na liście zgłoszeń do French Open.
Rankingowy zjazd i długa lista nieobecnych w Paryżu
Wycofanie się z turnieju ma fatalne skutki dla pozycji Kordy w światowym rankingu. Obecnie zajmuje on 47. miejsce, ale brak obrony punktów za trzecią rundę z 2025 roku niemal na pewno wyrzuci go poza czołową pięćdziesiątkę. Wykorzystać mogą to Ethan Quinn, Gabriel Diallo czy Miomir Kecmanovic, którzy startują w Paryżu i tracą do niego niewiele punktów. Miejsce Amerykanina w drabince zajmie zawodnik ze statusem lucky loser, wyłoniony z drugiej fazy kwalifikacji.
Korda dołącza do szerokiego grona wielkich nieobecnych tegorocznego Roland Garros. Wcześniej z gry zrezygnowali już Carlos Alcaraz, Lorenzo Musetti, Jack Draper oraz Holger Rune. W turnieju kobiet zabraknie natomiast Markety Vondrousovej, Varvary Grachevej i Sonay Kartal. Dla Kordy to bolesne zakończenie niestabilnej części sezonu, w której potrafił dotrzeć do finału w Delray Beach, by chwilę później odpaść w pierwszej rundzie Australian Open z kwalifikantem Michaelem Zhengiem.
