Jose Mourinho zapowiedział koniec kariery Gianluci Prestianniego w Benfice, jeśli UEFA potwierdzi oskarżenia o rasizm. Sprawa dotyczy incydentu z udziałem Viniciusa Juniora podczas meczu z Realem Madryt.
Od starcia na Estadio da Luz minęły dwa tygodnie, ale emocje wokół wygranej Realu Madryt 1:0 nie opadają. Vinicius Junior oskarżył Prestianniego o rasistowskie wyzwiska, co stało się przedmiotem oficjalnego dochodzenia UEFA. Choć Benfica i sam zawodnik zaprzeczają tym doniesieniom, Jose Mourinho postawił sprawę jasno. Portugalczyk podkreślił, że jeśli jego piłkarz złamał zasady etyczne klubu, nie ma dla niego miejsca w zespole. Szkoleniowiec zaznaczył, że w przypadku winy Argentyńczyka nigdy więcej na niego nie spojrzy.
Mourinho w rozmowie z Cadena SER zaznaczył, że szanuje domniemanie niewinności, ale jego reakcja będzie bezwzględna. Trener skrytykował UEFA za brak odpowiednich sformułowań w komunikatach, jednocześnie deklarując pełną lojalność wobec wartości Benfiki. Jeśli Prestianni okaże się winny, jego współpraca z Mourinho dobiegnie końca w trybie natychmiastowym. Portugalczyk powtórzył, że potępia wszelkie przejawy rasizmu i nie zamierza tolerować takich zachowań w swojej szatni, niezależnie od skali talentu młodego zawodnika z Argentyny.
Przy okazji skandalu Mourinho uciął spekulacje dotyczące powrotu do Realu Madryt. Szkoleniowiec przyznał, że choć nie jest głupi i potrafiłby odpowiedzieć Florentino Perezowi, to obecnie skupia się wyłącznie na pracy w Lizbonie. Portugalczyk chce wypełnić kontrakt z Benficą i jest gotowy go przedłużyć bez zbędnych negocjacji. Trener podkreślił, że interesuje go realna praca na boisku, a nie wirtualne plotki transferowe. Mourinho deklaruje chęć pozostania w klubie, mimo że media regularnie łączą go z wakatem na ławce Królewskich.
