Jannik Sinner przechodzi przez trudny moment na początku 2026 roku. Włoch zanotował bolesne porażki w swoich dwóch pierwszych startach, co wywołało falę spekulacji na temat jego dyspozycji. Czy czterokrotny mistrz wielkoszlemowy faktycznie stracił swój blask?
Wicelider rankingu ATP najpierw uległ Novakowi Djokoviciowi w pięciosetowym półfinale Australian Open, co przerwało jego imponującą serię 19 zwycięstw z rzędu w Melbourne. Następnie Sinner doznał sensacyjnej porażki w ćwierćfinale w Dosze, gdzie wyeliminował go Jakub Mensik. Był to pierwszy przypadek od czerwca 2025 roku, kiedy Włoch przegrał pełny mecz z zawodnikiem spoza czołowej dziesiątki rankingu. Podczas gdy Carlos Alcaraz pozostaje niepokonany, forma Sinnera stała się tematem gorących dyskusji w świecie tenisa.
Ukryty plan wicelidera rankingu
Alex Corretja, były numer dwa światowego tenisa, stanowczo odrzuca teorię o kryzysie Włocha. Hiszpan twierdzi, że słabsze wyniki to efekt świadomej inwestycji w przyszłość. Sinner wprowadza do swojej gry nowe elementy, takie jak częstsze skróty czy ataki przy siatce, aby stać się mniej przewidywalnym dla rywali. Zdaniem Corretji, okres adaptacji do bardziej kompletnego stylu gry musi kosztować kilka porażek, ale jest niezbędny, by utrzymać się na szczycie i zdobywać kolejne tytuły wielkoszlemowe w starciu z najgroźniejszymi przeciwnikami.
Okazja do przełamania nadarzy się już w Indian Wells, gdzie Sinner jest rozstawiony z numerem drugim. To jedyny turniej rangi Masters 1000 na kortach twardych, którego Włoch jeszcze nie wygrał. Po wolnym losie w pierwszej rundzie, jego rywalem w piątek będzie Dalibor Srvinca, zajmujący 109. miejsce w rankingu ATP. Sinner wraca do Kalifornii po rocznej przerwie spowodowanej trzymiesięcznym zawieszeniem, które wykluczyło go z udziału w poprzedniej edycji tego prestiżowego turnieju.
