Mikel Arteta chce, aby Arsenal wysłał jasny sygnał całej Europie podczas pierwszego meczu półfinałowego Ligi Mistrzów przeciwko Atletico Madryt. Kanonierzy przyjeżdżają na Metropolitano jako faworyci do awansu, ale menedżer studzi nastroje. Hiszpan podkreśla, że to idealny moment, by pokazać jakość wypracowaną przez ostatnie dziewięć miesięcy.
Sytuacja kadrowa Arsenalu jest słodko-gorzka. Zespół musi radzić sobie bez kluczowego napastnika Kaia Havertza oraz obrońcy Jurriena Timbera, którzy zmagają się z urazami. Dobrą wiadomością jest powrót do składu Eberechi Eze, Riccardo Calafioriego oraz Bukayo Saki. Arteta zaznacza, że mimo braku Havertza, jego drużyna posiada narzędzia, aby zdominować rywala i narzucić własny styl gry na trudnym terenie w Madrycie.
Półfinałowe starcie gigantów na Metropolitano
Atletico Madryt również przystępuje do meczu osłabione brakiem Pablo Barriosa i Nicolasa Gonzaleza. Arteta nie szczędzi pochwał Diego Simeone, nazywając go absolutnym punktem odniesienia w świecie futbolu. Menedżer Arsenalu odrzuca sugestie dotyczące złego stanu murawy czy prognozowanych burz, twierdząc, że jego piłkarze potrafią zaadaptować się do każdych warunków. Przypomina też, że klub niedawno spędził siedem lat poza Ligą Mistrzów, więc nic nie jest dane na zawsze.
Mimo że Arsenal pokonał Atletico 4:0 w fazie ligowej, Arteta nie przywiązuje do tego wyniku większej wagi przed środowym starciem. Szkoleniowiec skupia się na powstrzymaniu momentów, w których gospodarze potrafią zepchnąć przeciwnika do głębokiej defensywy. Rewanż na Emirates Stadium odbędzie się w przyszły wtorek, ale to dzisiejszy wieczór w Madrycie ma pokazać, czy londyńczycy są gotowi na walkę o najważniejsze trofeum w klubowej piłce.
