Lens miało zmierzyć się z Paris Saint-Germain, ale lider Ligue 1 poprosił o przełożenie spotkania. Zamiast odpoczynku, gospodarze zorganizowali mecz towarzyski z trzecioligowym Rouen, aby utrzymać rytm meczowy. Wydarzenie miało jednak drugie dno, stając się manifestacją wsparcia dla uwięzionego w Algierii dziennikarza Christophe'a Gleizesa.
Gospodarze wystawili w pierwszej połowie najsilniejszy skład, ale faworyci mieli ogromne problemy z przebiciem się przez defensywę Normanów. Goście nie ograniczali się tylko do obrony i marnowali dogodne okazje z kontrataków. Przed meczem piłkarze obu drużyn pozowali do wspólnego zdjęcia z przesłaniem wsparcia, a symboliczne pierwsze kopnięcie wykonała matka dziennikarza, Sylvie Godard. Część dochodów z tego starcia trafi do organizacji Reporterzy bez Granic.
Przełamanie po przerwie i rzut karny
Dopiero po całkowitej wymianie jedenastki w drugiej połowie Lens zyskało niezbędną dynamikę. Dziesięć minut po wznowieniu gry sędzia podyktował rzut karny za zagranie ręką zawodnika Rouen. Do piłki podszedł Wesley Saïd, który ma na koncie dziesięć trafień w tym sezonie Ligue 1, i pewnym strzałem otworzył wynik. Chwilę później prowadzenie podwyższył Andrija Bulatović, zaskakując bramkarza płaskim uderzeniem z rzutu wolnego wykonywanego z bocznej strefy boiska.
Trzecioligowcy nie zamierzali się poddawać i na piętnaście minut przed końcem regulaminowego czasu gry zdobyli bramkę kontaktową. Valentin Fuss wykończył szybką akcję całego zespołu, kierując piłkę do pustej siatki. Mimo ambitnej postawy gości, Lens utrzymało prowadzenie 2:1 do ostatniego gwizdka. Całe spotkanie upłynęło pod znakiem gestów solidarności, w tym specjalnych koszulek rozgrzewkowych z apelem o uwolnienie Gleizesa.
