Christopher Nkunku wyrasta na nieoczekiwanego bohatera Milanu w najtrudniejszym momencie sezonu. Choć przez miesiące zawodził i nie potrafił udźwignąć ciężaru wysokiej kwoty transferowej, teraz trafia do siatki, gdy inni napastnicy milczą. Jak donosi La Gazzetta dello Sport, Francuz kończy rozgrywki w znacznie lepszym stylu niż wyżej cenieni Rafael Leao czy Christian Pulisic.
Sytuacja 28-latka jest o tyle ciekawa, że jeszcze w styczniu zarząd klubu był gotowy definitywnie zrezygnować z jego usług. Nkunku uparł się jednak na pozostanie w Mediolanie i walkę o swoją szansę. Mimo nieregularnej gry i zaledwie 14 występów w podstawowym składzie, zdołał uzbierać 8 bramek oraz 3 asysty w 33 meczach. Kluczowe okazały się dwa ostatnie spotkania z Atalantą i Genoą, w których pewnie wykorzystał rzuty karne.
Przyszłość pod znakiem zapytania
Milan zapłacił za niego Chelsea 37 mln euro i teraz staje przed trudnym dylematem. Planowana przebudowa ataku oraz ewentualne odejście Leao lub Santiago Gimeneza mogą sprawić, że Nkunku jednak zostanie w zespole. Władze chcą uniknąć finansowej straty, jaką byłaby sprzedaż zawodnika poniżej ceny zakupu. Dodatkowo temat transferu do Fenerbahce upadł, ponieważ turecki klub zwolnił Domenico Tedesco, z którym piłkarz współpracował wcześniej w Lipsku.
Ostateczna decyzja o losie Francuza należy do trenerów i dyrektorów sportowych, którzy muszą ocenić, czy ostatni zryw formy to trwały trend, czy tylko chwilowy błysk. Nkunku swoimi golami zbliżył się statystycznie do największych gwiazd drużyny, co mocno komplikuje wcześniejsze plany transferowe Rossonerich. Klub nie może pozwolić sobie na wymianę całego ataku, więc determinacja zawodnika może ostatecznie przynieść mu nowy kontrakt.
