Kylian Mbappe otwarcie opowiedział o mrocznych kulisach swojej kariery w reprezentacji Francji oraz o trudnych początkach w Realu Madryt. Napastnik przyznał, że po bolesnej porażce na Euro 2020 był bliski podjęcia radykalnej decyzji o zakończeniu gry w barwach narodowych. Jak donosi Marca, zawodnik musiał zmierzyć się z falą nienawiści, która uderzyła w niego w najmniej spodziewanym momencie.
Problemy zaczęły się po niewykorzystanym rzucie karnym w meczu ze Szwajcarią podczas mistrzostw Europy. Mbappe wyznał, że po tym błędzie stał się celem rasistowskich ataków. Ludzie nazywali go małpą i obrażali, co wywołało u niego głęboki kryzys. Piłkarz zaczął zadawać sobie pytanie, czy warto walczyć na boisku dla osób, które traktują go w ten sposób. Był to bolesny upadek dla kogoś, kto po wygranym mundialu w 2018 roku zyskał status bohatera narodowego.
Krytyka w Realu Madryt i defensywne braki
Obecnie 27-letni zawodnik błyszczy w Realu Madryt, gdzie w tym sezonie zdobył już 38 bramek w 35 meczach. Mimo świetnych statystyk, kibice i eksperci często wytykają mu brak zaangażowania w grę obronną. Mbappe przyznaje, że faktycznie broni rzadziej niż koledzy z zespołu, co bywa problematyczne. Zauważa jednak, że gdy już decyduje się na powrót do defensywy, ma to ogromny wpływ na postawę całej drużyny Królewskich, mobilizując pozostałych graczy do większego wysiłku.
Gwiazdor podkreśla, że negatywne opinie na temat jego stylu gry nie robią na nim wrażenia, o ile są konstruktywne. Rozumie, że jako jeden z najlepszych piłkarzy świata musi mierzyć się z ogromnymi oczekiwaniami, szczególnie po transferze do stolicy Hiszpanii. Choć wcześniej w obronie zawodnika stawał selekcjoner Didier Deschamps, teraz sam Mbappe postanowił skonfrontować się z zarzutami. Piłkarz akceptuje swoją rolę na boisku i świadomie zarządza siłami, skupiając się na ofensywnych zadaniach.
