Adrian Mannarino nie zamierza jeszcze kończyć kariery, choć przyznaje, że fizycznie najlepsze lata ma już za sobą. 38-letni tenisista zajmuje 78. miejsce na świecie, a w Szanghaju pokonał w drugiej rundzie rozstawionego z numerem szóstym Flavio Cobolliego.
Mannarino nie wyznaczył jeszcze daty rozbratu z kortem. W rozmowie z „L’Équipe” przyznał, że tenis to jedyne zajęcie, jakie zna od dziecka. Swoją pracę wciąż jednak lubi i nadal czerpie z niej przyjemność, zwracając też uwagę, że pozwala mu ona dobrze zarabiać. „Dopóki jestem konkurencyjny, dlaczego nie kontynuować? Jeszcze rok albo dwa, nie wiem, zobaczymy, dokąd mnie to zaprowadzi” — powiedział.
„Nie będę już tak szybki i wytrzymały”
Najlepszy sezon w karierze Francuz rozegrał w wieku 35 lat. Zakończył 2023 rok na 22. miejscu w rankingu, zdobył trzy tytuły ATP Tour i odniósł trzy zwycięstwa nad zawodnikami z pierwszej dziesiątki. Ma w dorobku łącznie pięć tytułów ATP Tour, a z nagród pieniężnych zarobił ponad 15 mln dolarów. Jako zawodowiec gra od ponad 20 lat, ale wie, że rywale nie pozwalają zwalniać tempa.
„Zdaję sobie sprawę, że fizycznie jestem już trochę po szczycie formy. Trudno przyznać to i zaakceptować, że nigdy nie będę już tak szybki ani tak wytrzymały jak kiedyś. To już samo w sobie jest rodzajem śmierci dla tenisisty” — przyznał Mannarino. Dodał, że nie będzie już rywalizował na takim poziomie jak dawniej, ale stara się wykorzystać to, co jeszcze ma. Wciąż czerpie przyjemność z meczów takich jak te w dwóch pierwszych rundach w Szanghaju, a na korcie skupia się na bieżącym zadaniu.
Francuz nie chce ograniczać treningów, bo szybko zauważa skutki mniejszej intensywności. Przyznał, że fizycznie nie jest w stanie dokładać obciążeń, ale próbuje utrzymać dotychczasowy zakres pracy. Choć słyszy rady, by trenować mniej, za to lepiej, uważa, że rywalizując z 20-latkami, nie można robić mniej. „Gdy tylko wkładam w trening trochę mniej wysiłku — fizycznego albo nawet mentalnego, bo czasem trudniej znaleźć motywację — od razu to czuję: wyniki są dużo gorsze” — powiedział. Dodał, że kalendarz nie zostawia wiele czasu na rozważania, a w tym zawodzie bez pełnego zaangażowania nie da się funkcjonować, chyba że jest się cudownym talentem. W Szanghaju jego występ zakończył się porażką z Karenem Chaczanowem.
