Iliman Ndiaye błyskawicznie stał się jednym z najgorętszych nazwisk przed letnim oknem w Premier League. Skrzydłowy Evertonu przyciągnął uwagę Manchesteru United i Arsenalu, a według CaughtOffside klub z Goodison Park nie zamierza nawet rozmawiać bez oferty w okolicach 70 milionów euro.
Forma Senegalczyka sprawiła, że w Anglii coraz częściej mówi się o nim jako o „nowym Rashfordzie”. Zainteresowanie rośnie z tygodnia na tydzień, a Everton z pozycji siły obserwuje rozwój sytuacji.
Iliman Ndiaye wyrósł na lidera ofensywy Evertonu
Dla Evertonu obecny sezon to jeden z nielicznych powodów do optymizmu w ostatnich latach. Iliman Ndiaye nie tylko stał się kluczową postacią ofensywy, ale też piłkarzem, od którego zaczyna się większość groźnych akcji zespołu. Jego dynamika, drybling i odwaga w pojedynkach jeden na jednego szybko wyróżniły go na tle ligi.
Skrzydłowy potrafi grać na obu flankach, a w razie potrzeby schodzić bliżej środka ataku. Ta wszechstronność sprawia, że jest łakomym kąskiem dla klubów walczących o najwyższe cele. Sam zawodnik nie ucieka od spekulacji, ale stara się zachować chłodną głowę.
– Jeśli interesują się mną kluby takie jak Manchester United, to znaczy, że robię coś dobrze – przyznał w rozmowie z mediami, jednocześnie podkreślając, że jego pełne skupienie pozostaje na grze dla Evertonu i walce o europejskie puchary.
Arsenal i Manchester United gotowe na duże pieniądze
Sytuacja kontraktowa działa zdecydowanie na korzyść Evertonu. Ndiaye podpisał nową umowę w 2024 roku, która wiąże go z klubem jeszcze przez trzy sezony. To oznacza, że The Toffees nie są zmuszeni do sprzedaży i mogą twardo dyktować warunki.
Według informacji zbliżonych do klubu, oczekiwana kwota transferu oscyluje w granicach 65–75 milionów euro. Taka wycena odzwierciedla nie tylko aktualną formę piłkarza, ale też realia rynku Premier League, gdzie ofensywni zawodnicy wchodzący w najlepszy wiek kosztują coraz więcej.
Manchester United ma widzieć w Ndiaye potencjalnego następcę Marcusa Rashforda, który według doniesień ma pozostać w Barcelonie. Arsenal z kolei rozważa Senegalczyka jako element poszerzający wachlarz ofensywnych rozwiązań i dający zespołowi większą elastyczność taktyczną.
Zainteresowanie nie ogranicza się jednak tylko do tej dwójki. Sytuację monitorują również Tottenham i Chelsea, a w przeszłości pojawiały się sygnały o obserwacji ze strony Manchesteru City. Jedno jest pewne – latem wokół Ilimana Ndiaye może być wyjątkowo gorąco, a Everton stoi przed szansą na rekordową sprzedaż.
